Mako marzy, by zostać wojownikiem, by jego opiekun, z którym
połączy się już niedługo zapewnił mu sławę. Arden pragnie uratować przyjaciółkę
z łap gangu. Oboje nie wiedzą, że sprzymierzeńcy nie zawsze są tymi, za kim się
podają. I że ich zdolności mogą pomóc, ale mogą napytać biedy.
Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Nie czytałam
wcześniej nic Brandona Mulla. Choć Baśniobór i Smocza Straż stoją na półce
mojego dziecka. Ba! Sama to dzieciom polecałam, bo podobno dobre, ale żeby
czytać? Nie miałam czasu. Ale Opiekunowie mnie jakoś kupili, zaczęłam i… Moja
wina. A z konsekwencjami będę się teraz borykać, bo nie znam książek autora i
to jest złe.
Jakie to jest dobre! Jakie smakowite! Wyobraźnia autora
powaliła mnie na kolana, sposób prowadzenia narracji i świat przedstawiony
skłonił jeszcze niżej, a poziom intryg i spisków wywołał czołobitność. Jestem
tak zachwycona, jak dawno nie byłam czytając literaturę młodzieżową. Właśnie
takie książki powinni czytać! Wspaniałe, napisane z rozmachem, z bohaterami
dobrymi, złymi, tymi pośrodku i jeszcze wieloma innymi. To właśnie jest w tej
książce. Trudne wybory ważące na całym życiu, głupie błędy spowodowane niewiedzą
i brakiem doświadczenia. I dorośli, którzy też niekoniecznie powinni trafić na
piedestał. Mamy tu też marzenia, takie zwykłe marzenia dojrzewających ludzi. O
chwale, byciu sławnym i rozpoznawanym. I niby ich warunki różnią się od
naszych, ale marzenia z grubsza te same, prawda?
Polubiłam bohaterów od pierwszego zdania. Za ich
nie-bylejakość, za błędy, upór, marzenia, wybieranie nie zawsze prostych dróg.
Za bunt i niezgodę na to, co los przynosi. Lubię też ich ciekawość świata,
ciągłe szukanie i znajdowanie, czasem tylko kłopotów, czasem nowych przyjaźni,
bez względu na pozycję społeczną.
A nad tym wszystkim wisi większa polityka, ogromne pieniądze,
wielkie sojusze i jeszcze większe zdrady tych, którzy pociągają za sznurki w
tym świecie. I trochę poza nim. Bo nie można zapomnieć o sferze duchowej, o
wielkich umiejętnościach wkraczających poza to, co znane i oswojone.
Opiekunowie są tak dobrzy, że brakuje mi słów. To jest
fantasy, które kocham, w całej swojej okazałości. Z dobrze rozbudowanym i
opisanym światem, w którym wszystko ma swoje miejsce. Z poziomem intryg, który
wymaga ciągłej uwagi czytelnika i oglądania się za siebie bohaterów. Oraz z
fabułą, która kluczy, zawraca, zmienia bieg i ciągle coś nowego odkrywa. Czasem
bywa spokojnie, czasem brutalnie, choć nie nazbyt, pamiętajmy, że to literatura
dla młodzieży. Sceny walki, te najbrutalniejsze, są sprytnie ukryte. I to też
jest moc tej książki.
Cóż rzecz na koniec? Czytajcie!
Współpraca barterowa z Wydawnictwo Wilga
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz