Niesforny anioł - Elżbieta Barczyk

 


Nataniel ma pecha. Ale takiego potwornego. Nawet próba samobójcza mu nie wychodzi i zamiast zakończyć żywot wpada w ramiona najgroźniejszego gangstera w okolicy. Brzmi jak jeszcze większy pech, ale prawda jest kompletnie inna.

To jest szalenie niedorzeczna książka. Jest tak oderwana od rzeczywistości, tak pełna niemożliwości, że… nie mogłam się od niej oderwać. Naprawdę. Pomyślcie sami. Miles Kostel, groźny gangster, umykający policji, zwany w światku „Demonem”. A obok niego naiwny, pełen dobrej wiary, nadziei i miłości do ludzi Nataniel. To przecież nie może się udać. A jednak chyba wraz z Natanielem spada na niego grom z jasnego nieba, miłość od pierwszego wejrzenia i całe masa motylków. W każdym razie ma na punkcie mężczyzny obsesję.

I na tej obsesji jest zbudowana fabuła. Miles szuka kontaktu z Natem, który nie dość, że nie był wdzięczny za uratowanie życia, to jeszcze bezpardonowo się na przestępcę wydarł. Bo taki właśnie jest: bezkompromisowy, mówiący to, co myśli i lecący tam, gdzie go potrzebują. Wraz z pechem jest to mieszanka wybuchowa i grożąca obrażeniami. Dość szybko się wszystko rozwija i tu jest jedyna rzecz, która mi się w książce nie podobała. Brakło mi dużego kawałka pomiędzy decyzją o spróbowaniu bycia w związku, a stałym związkiem, z mieszkaniem razem. Bardzo chętnie poczytałabym więcej o kłopotach obu, bo przecież Nat nie gryzie się w język i Miles jest przy nim naprawdę biedny, choć często sobie zasłużył.

Co za to mi się szalenie podobało? To, jak obaj mężczyźni zmieniają się w stosunku do siebie, choć najbardziej widać przemianę Milesa. Pod wpływem Nata łagodnieje, zmienia podejście nie tylko do niego i do kontroli nad partnerem, ale także do świata. Z gburowatego, strasznego faceta zmienia się w kogoś zwracającego uwagę na potrzeby innych i świat wokół.

Bardzo podoba mi się również zwrócenie uwagi na kilka problemów społecznych. Mamy tutaj przemoc w związku, porzucenie dzieci i adopcję, chore pragnienia. Co prawda tylko trochę zarysowane, ale nie trzeba mówić dużo, by coś zasygnalizować i skłonić do przemyśleń. Autorka również kładzie nacisk na to, jak można się pomylić w ocenie kogoś i wyciągnąć pochopne wnioski.

Jak już wspomniałam, książka jest trochę nie z tego świata. Przynajmniej ja nie wyobrażam sobie takiego układu, jaki jest pomiędzy głównymi bohaterami. Jednak z miłą chęcią wyobrażam sobie, że taki świat istnieje. Że kiedyś doczekamy momentu, że dwie kochające się osoby będą mogły mieszkać w domku pod miastem i po prostu się kochać i nikt nie będzie patrzył, jakiej są płci. Jestem tym zachwycona, a najbardziej podoba mi się podejście światka przestępczego do Nataniela. Kocham wszystkich gangsterów za to, jak kochają pechowca.

Niesforny anioł to ciepła opowieść o miłości, która wszystko zmienia. Niespodziewanej, docierającej się, wywołującej uśmiech w tych, którzy ją widzą. Nie znajdziecie tu scen erotycznych, znajdziecie za to wiele czułości, troski i dawania poczucia bezpieczeństwa. Ja jestem zachwycona i życzę sobie więcej.


Współpraca barterowa

Ostre Pióro 2026

273 str

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń