Kiedy ginie nauczycielka najłatwiej oskarżyć uczennicę,
którą głębiła. A jak jeszcze dowody świadczą przeciw niej, a dziewczyna się
przyznała – sprawa prosta i zamknięta. Nie dla Dyrdy, który, niekoniecznie w
najlepszej formie, zaczyna jednak grzebać.
Dyrda w tym tomie dobija do dna swego mniemania o sobie i
samopoczucia. Nie chcę wdawać się w szczegóły, nie chcę spoilerować. Można być
niżej, ale to, co przeżywa dziennikarz w tym tomie łamie serce. Szczególnie,
gdy się go lubi, a ja pałam do niego sympatią już od pierwszej części.
Tu należą się ogromne ukłony w stronę autorki, bo ta postać,
a raczej jej przeżycia są odbiciem przeżyć jej samej i jej rodziny. Otwarcie o
tym mówi. Jednak to nie jest tylko jej swoista terapia. To ogromny apel dla
innych, którzy zostali wrzuceni w taką samą sytuację. Dla wszystkich, którzy
wyrzucają sobie, że mogli zrobić coś więcej, pytają co to mogło być lub zwyczajnie
widzą w tym swoją winę. Tu nie ma niczyjej winy. A miłość czasem nie wystarcza.
Wątek obyczajowy w tej serii łamie serce, rozwala go na
kawałki, ale też uwrażliwia na coś, co nie zamknęło się na przełomie drugiego
tysiąclecia. To nadal się dzieje, choć częściej jest ukryte za zamkniętymi
drzwiami domów. A my nie możemy być obojętni.
Jednak życie Dyrdy to tylko tło, wstrząsające, ale jednak
tylko tło dla zbrodni, która się wydarzyła. Dziennikarz nie chce się podjąć tej
sprawy, nie ma na nią siły. Jednak zacząwszy – wsiąka, nie może się oderwać i
nie może nie uratować dziewczyny, przeciw której wszystko się sprzysięgło.
Pyta, szuka, drąży temat, narażając się na nieprzyjemności. Nie poddaje się.
Jak zawsze mamy tu bardzo dobrą analizę psychologiczną
poszczególnych postaci. Ich motywów, lęków oraz oczekiwań. To jest zawsze
najsilniejsza strona true crime w wykonaniu Magdaleny Majcher. Dzięki temu
jeszcze głębiej przeżywa się historię, jeszcze mocniej wiąże z bohaterami
jakimiś emocjami – czasem sympatią, czasem pogardą, a czasem zwykłą litością. Sprawca
też nigdy nie jest czarno-biały.
To miało być ostatnie spotkanie z Dyrdą. Jednak autorka dała
nadzieję, że kiedyś jeszcze go spotkamy. I mam nadzieję, że w końcu się
uśmiechnie.
Seria Kryminalny Śląsk jest serią wyjątkową nie tylko przez
postacie, które w niej poznajemy. To kawał dobrze opowiedzianej historii ludzi
tam mieszkających. Prawdziwych, z ich językiem, kulturą i odrębnością, której
nie możemy zaprzeczać. To ich głos w świecie pełnym stereotypów.
Polecam serdecznie całą serię. O choć historie w niej
opowiedziane nie łączą się bezpośrednio, to historia Dyrdy jest łącznikiem i
warto znać wszystko po kolei.
Wydawnictwo WAB 2026
228 str