Jak już ustaliliśmy przy poprzednim tomie, Ida nie ma lekko.
No ale ciężko mieć lekko, jak ma się Pecha. Wtedy nawet zgubienie maga z duszą
nie wydaje się niemożliwe. I złożenie przysięgi mówiącej o własnym niebycie,
jak się tej duszy w zaświaty nie zaprowadzi też jakoś nie szokuje. Przecież to
Ida.
I właśnie przez to dziewczyna musi zrobić wszystko, by wyrwać
duszę Mikołaja ze szponów Demona Luster. A czytelnik z dziką radością i pieśnią
na ustach lezie z nią w każdą przygodę, w jaką się wpląta. Po prostu nie da się
inaczej, Idę kocha się od pierwszego zdania, a jak się już jest w drugim tomie
to już to miłość aż po grób. Niestety w tym tomie zapowiada się to na bardzo
krótką miłość.
Na szczęście autorka i do tego tomu popełniła opowiadanie
wstępne, takie zacne objętościowo, wyjaśniające bardzo dużo. Tym razem nie
cofamy się do przeszłości Idy, jak w Maszkaradzie, ale poznajemy historię
Joanny, ptaszycy co chwilę płonącej na jabłonce szamanki. Gdy zapłacze rajski
ptak to historia pokręcona, sięgająca wierzeń i mitów i jak zawsze pokazująca
kolejne, bo już na pewno nie drugie i nie trzecie, dno całej historii Idy. Naprawdę
polecam przeczytać przed drugą częścią. Ebook dostępny w sprzedaży, jeśli ktoś
ma wydanie starsze.
Wróćmy do głównego cyklu. Zachwyca mnie cała historia. Wyjść
z podziwu nie mogę, że można wymyślić taki świat i takie perypetie. Oraz takie
postacie. Bo postacie są ogromną siłą całej powieści. I naprawdę nie wiem, kogo
kocham bardziej. Idę oczywiście, bo jej nie da się nie kochać. Ale Chrupki,
znaczy Kruchy, też zajmuje ogrom miejsca w moim sercu. Posępny, ironiczny,
paskudnie niemiły, wyżerający wszystko z lodówki i tak szalenie opiekuńczy stanowi
jeden z filarów tej historii. Bez niego i bez jego tajemnic nie byłoby tak
ciekawie. Intryguje mnie, zachwyca, budzi najcieplejsze uczucia.
Tekla. Klasa sama w sobie. Chodząco-płynąca doskonałość w
zakresie zgryźliwości, uszczypliwości i wsparcia dla bliskich. Kocham jej
manierę w mówieniu, ubieraniu się i ogólnie byciu i tylko czekam, aż znów
wypłynie w życiu szamanki.
Kwiatek. Świeżo poznana kobieta-taran. Różowy. Wie wszystko,
widzi wszystko, może chyba też wszystko, ale co do tego muszę się jeszcze
upewnić. Nieodzowna pomoc w sprawie zdawać by się mogło beznadziejnej.
Pech. Peh. Kanalia. Padalec przebrzydły. Choć słodki. Tak,
kochałam, tak, uwielbiałam wstawki o nim, ale tylko krowa nie zmienia poglądów,
prawda? To wszystko, co dzieje się w tym tomie zmieniło moje podejście do kolegi.
Nie można też zapomnieć o Gryzaku, słodkim łapaczu snów, który
ratuje Idę, gdy ta próbuje spać.
Cała ta gromadka, i kilka osób postronnych, sprawia, że
przez książkę się płynie. Od strony do strony, od zdarzenia do zdarzenia. Coraz
głębiej wchodząc w mrok, śmierć i pustkę, coraz mocniej chcąc się z niej wydostać,
za wszelką cenę. Próbując wraz z Idą i Kruchym poznać tajemnice Demona Luster,
Kusiciela i uratować Mikołaja. Kto jest kim, do czego to doprowadzi i czy w
ogóle można te zagadki rozwiązać – dowiecie się czytając.
Uroboros 2018 str 415
Stroytel z Wydawnictwem Mięta 2025 16 h 10 min (z opowiadaniem)