Rechtorka - Magdalena Majcher

 


Kiedy ginie nauczycielka najłatwiej oskarżyć uczennicę, którą głębiła. A jak jeszcze dowody świadczą przeciw niej, a dziewczyna się przyznała – sprawa prosta i zamknięta. Nie dla Dyrdy, który, niekoniecznie w najlepszej formie, zaczyna jednak grzebać.

Dyrda w tym tomie dobija do dna swego mniemania o sobie i samopoczucia. Nie chcę wdawać się w szczegóły, nie chcę spoilerować. Można być niżej, ale to, co przeżywa dziennikarz w tym tomie łamie serce. Szczególnie, gdy się go lubi, a ja pałam do niego sympatią już od pierwszej części.

Tu należą się ogromne ukłony w stronę autorki, bo ta postać, a raczej jej przeżycia są odbiciem przeżyć jej samej i jej rodziny. Otwarcie o tym mówi. Jednak to nie jest tylko jej swoista terapia. To ogromny apel dla innych, którzy zostali wrzuceni w taką samą sytuację. Dla wszystkich, którzy wyrzucają sobie, że mogli zrobić coś więcej, pytają co to mogło być lub zwyczajnie widzą w tym swoją winę. Tu nie ma niczyjej winy. A miłość czasem nie wystarcza.

Wątek obyczajowy w tej serii łamie serce, rozwala go na kawałki, ale też uwrażliwia na coś, co nie zamknęło się na przełomie drugiego tysiąclecia. To nadal się dzieje, choć częściej jest ukryte za zamkniętymi drzwiami domów. A my nie możemy być obojętni.

Jednak życie Dyrdy to tylko tło, wstrząsające, ale jednak tylko tło dla zbrodni, która się wydarzyła. Dziennikarz nie chce się podjąć tej sprawy, nie ma na nią siły. Jednak zacząwszy – wsiąka, nie może się oderwać i nie może nie uratować dziewczyny, przeciw której wszystko się sprzysięgło. Pyta, szuka, drąży temat, narażając się na nieprzyjemności. Nie poddaje się.

Jak zawsze mamy tu bardzo dobrą analizę psychologiczną poszczególnych postaci. Ich motywów, lęków oraz oczekiwań. To jest zawsze najsilniejsza strona true crime w wykonaniu Magdaleny Majcher. Dzięki temu jeszcze głębiej przeżywa się historię, jeszcze mocniej wiąże z bohaterami jakimiś emocjami – czasem sympatią, czasem pogardą, a czasem zwykłą litością. Sprawca też nigdy nie jest czarno-biały.

To miało być ostatnie spotkanie z Dyrdą. Jednak autorka dała nadzieję, że kiedyś jeszcze go spotkamy. I mam nadzieję, że w końcu się uśmiechnie.

Seria Kryminalny Śląsk jest serią wyjątkową nie tylko przez postacie, które w niej poznajemy. To kawał dobrze opowiedzianej historii ludzi tam mieszkających. Prawdziwych, z ich językiem, kulturą i odrębnością, której nie możemy zaprzeczać. To ich głos w świecie pełnym stereotypów.

Polecam serdecznie całą serię. O choć historie w niej opowiedziane nie łączą się bezpośrednio, to historia Dyrdy jest łącznikiem i warto znać wszystko po kolei.


Wydawnictwo WAB 2026

228 str


Naszyjnik z diamentową tęczą - Joanna Zakrzewska





Wróciłam tutaj, jak do domu. Sokółka przywitała mnie ciepłem, zapachem kawy i pysznego ciasta. I domową atmosferą. Czasem duszną, czasem pełną niedopowiedzeń i żalów z przeszłości, ale taką, gdzie to wszystko nie ma znaczenia. Bo szczera rozmowa, przyznanie się do winy, pokazanie tamtych motywów sprawia, że wszystko może nie jest tak, jak było dawniej, ale na pewno jest dobrze.

Kocham te dwa tomy za tę właśnie atmosferę. W każdym słowie, w każdym zdaniu czuć, że autorka lubi swoich bohaterów. Pewnie, doświadcza ich, stawia przed nimi wyzwania, ale dzięki temu czytelnik jeszcze chętniej wraca i chce z nimi wypić kawę, pomówić o tym, komu jeszcze pomóc i posłuchać Kostki, jak opowiada o biżuterii.

W ten tom, jak tornado z huraganem, wpada Barbra. Dobry duch tej opowieści i całej rodziny Lubawskich. Kobieta żywioł, kolorowy ptak pragnący wolności i wyzwolenia, a wszystko to w małej Sokółce. Nie byłam pewna czy małe miasteczko jest gotowe na jej obecność, ale nic się nie zwaliło, a wręcz przeciwnie. Jest postacią, która obok Józka wprowadza jeszcze więcej folkloru, niekoniecznie lokalnego. Polubiłam ją od pierwszego pojawienia się.

W tym tomie jeszcze bardziej zagęszcza się historyczno-tajemniczy wątek historii. Nad rodziną Lubawskich zbierają się czarne chmury. Karty muszą zostać wyłożone na stół, a tajemnice przestać leżeć w przeszłości. Bardzo ciekawie to wszystko jest przedstawione i splata się z tu i teraz.

Jednak najbardziej, najmocniej na świecie kocham zakończenie tej historii. Jest absolutnie idealne, nie mogłam sobie wyobrazić lepszego.

Z ogromną radością wrócę do Sokółki. Zaciągnę się zapachem jeziora, aromatycznej kawy, pogapię się na witrynę sklepu Lubawskich, przysiądę w Miodowym Oknie. Może przysiądzie się do mnie Janina z Barbrą, która akurat będzie mieć czas? A może właśnie będzie się tam odbywać spotkanie Spółki Jaskółki?




Rodzina Lubawskich tom 2
Wydawnictwo Dobre Strony 2026
Audiobook Storytel 10h33 min

Broszka ze szmaragdową chmurką - Joanna Zakrzewska



Zobaczyłam tę książkę na Instagramie i no cóż... Okładkowa sroka we mnie musiała ją przeczytać. I to w dwójnasób sroka, bo okładka piękna i jeszcze cała w błyskotkach.
A środek?
Środek błyszczy jeszcze mocniej, a każde spotkanie z tą książką jest jak promień światła padający na diament – odkrywa kolejne fale cudowności. Pleciona z niezwykłą precyzją, ciepła i tajemnicza fabuła od razu uzależnia czytelnika od miejsca i bohaterów. Naprawdę, polubiłam ich od pierwszego zdania i tak polubiwszy trwałam z nimi do ostatniej kropki.
Kostka kocha być złotniczką i widać to w całej jej postaci. Z jakim namaszczeniem odkrywa przeszłość starych obrączek, jak pochyla się nad pierścionkiem, który dopiero ma rozpocząć czyjąś historię. Kruszec jest jej miłością, ale nie ze względu na pieniądze, a na artyzm i duszę. Tak, ona widzi w błyskotkach coś więcej.
Józek – ten to dopiero namieszał w książce, życiu bohaterek i swoim. Pachnący kawą, górskim powietrzem i wolnością jest dziki, nieokiełznany i łaszący się, jak kociak. Uwielbiam go, a jak autorka wplata gwarę – jestem po prostu zakochana. Ten góralski wątek bardzo mi się podobał.
Ale nie tylko oni, choć wysuwają się na pierwszy plan, tworzą niesamowitą atmosferę w Jaskółce. Wspaniałe przyjaciółki Kostki, niosące pomoc i nie umiejące przejść obojętnie wobec nieszczęścia. Młody pracownik zakładu jubilerskiego, uczący się na błędach i szalenie artystyczna dusza. Jest jeszcze oczywiście ojciec Kostki, Rafał, i jego siostra Janina dodający całości tajemniczości. Ten wątek też jest szalenie interesujący, choć przyznaję, długo nie mogłam zgadnąć, o co chodzi. I łyżka dziegciu, czyli Zosia, którą najchętniej wytargałabym za kudły, ale czemu, musicie sami przeczytać.
Autorka z wyjątkową precyzją, jak przy delikatnym wyrobie jubilerskim i z ogromną miłością pokazuje nam Jaskółkę. Jaskółkę, w której można się zakochać i do której chce się wracać, jak do domu. Takiego cudownego, ciepłego, który zawsze przytuli do serca. I poczęstuje czymś pysznym w Miodowym Oknie. Bo przecież kawiarnia Alicji istnieje, prawda?

Rodzina Lubawskich tom 1
Wydawnictwo Dobre Strony 2026
Audiobook Storytel 9h48 min

Łączna liczba wyświetleń