Olafa prześladują sny o dawnym życiu, które bezpowrotnie,
jak się mogło wydawać, zamknęła straszna przeszłość. Nie ma rodziców, nie ma
Warszawy. Jest za to bezpieczne życie z dziadkami, be wielkich zmian. Jednak
sny ciągną, zdają się zmuszać do powrotu i do poznania syna, którego nigdy nie
widział.
Ta książka ma tak wiele aspektów, że nie wiem, od czego
zacząć. Może od tego, że kompletnie zaskoczył mnie Olaf i jego historia. Nie mogę
Wam zdradzić więcej, bo to jest taki plot twist, po którym siedziałam chwilę
wpatrują się w ścianę i zastanawiając się, czy to nie było od początku
oczywiste i tylko ja się nie zorientowałam.
Drugą ważną sprawą poruszaną w tej książce jest rodzina i
jej wsparcie. Zasadniczo brzmi pięknie i kojarzy się tylko z dobrymi rzeczami. Jednak
i tu autorka przyszykowała dla nas łyżkę dziegciu. Wsparcie nie zawsze oznacza
to samo, a rodzina nie zawsze działa w najlepszym interesie najbliższych.
Niektóre relacje w tej książce budzą rozczulenie, niektóre złość, niezgodę a
czasem wręcz obrzydzenie. Część z tych zachowań możemy obserwować przy blasku
choinki i rodzinnym stole, część bez świątecznej oprawy, choć w obu przypadkach
czas jest ten sam. Sami musicie odkryć, co dzieje się kiedy.
Nie bez znaczenia jest również w Magii cichych gestów wątek
emigracji, czasowej lub bardziej stałej i związanej z nią trudnościami. Na tym
przykładzie jest również wyjaśniona pewna bardzo ważna rzecz. Ale również tutaj
mamy przyjaźń, która łączy, stanowi wsparcie, buduje i pomaga. Nawet w chwilach,
gdy trzeba stanąć oko w oko z własnymi lękami i przełamać traumę. Bo to książka
również o starcie, żałobie, radzeniu sobie w nowej rzeczywistości.
Jednak najważniejszym wątkiem w całej książce jest świat
osób głuchych. Tak, świat, ich język, kultura, odrębność. Napisane z ogromnym
wyczuciem, empatią, poszanowaniem tych osób. Autorka przepięknie zwraca uwagę
na trudności, ale też na piękno i wyjątkowość osób głuchych. Wyjątkowo poruszył
mnie ten wątek. I choć na początku założyłam, że magia cichych gestów to małe
rzeczy robione dla drugiej osoby, to zrozumiałam, że tytuł można tłumaczyć również
przez pryzmat języka migowego.
Nie podobał mi się koniec powieści. Ale nie dlatego, że był
zły tylko dlatego, że ja inaczej sobie wymyśliłam. Jednak może ścieżka
wymyślona przez autorkę naprawdę będzie dla bohaterów lepsza?
Właśnie to i wiele więcej dostaniecie w tej książce. A wszystko
to z magiczną Warszawą w tle z jeszcze bardziej magicznym Zygmuntem. Oprószone
magią świąt, oświetlone nastrojowymi lampkami. Pięknie wydane, z ożywającymi
obrazami i słońcem na brzegu, które ogrzeje każde serce szukające pociechy.
Współpraca barterowa
Wydawnictwo Dobre Strony 2026
336 str


