Marta Kisiel - Toń



Eleonora i Klara nie mają łatwego życia z Klarą, która je strzeże, niczym Cerber, choć w sumie nie wiadomo dlaczego i przed czym. Dlatego wpuszczenie, wbrew jasnym zasadom, antykwariusza do domu staje się szalenie kuszące i nie może spowodować niczego złego, prawda? Prawda!?

Ano nie prawda, bo przecież u Ałtorki nic nie dzieje się bez przyczyny, a szalenie przekonujący antykwariusz na pewno przyniesie ze sobą kłopoty, pożogę i diabelskie sztuczki. A na pewno zmieni życie trzech kobiet oraz jednej wychowawczyni, która się nimi opiekuje. Bo przecież tutaj wszystko jest połączone, jak kostki domina i jeden ruch uwalnia siły mroczne i niebezpieczne.

To drugi tom cyklu, choć dzieje się przed pierwszym. Nie ma to jednak znaczenia, bo wszystko jest tak skonstruowane, że pewne rzeczy wskakują na miejsce, a pewne są kompletnie nowe. Czytelnicy znający Ałtorkę na pewno się połapią, a ci, którzy dopiero zaczynają tę wspaniałą przygodę, pokochają za ten kontrolowany chaos.

Nieustannie i wciąż zachwycam się siostrami Bolesnymi. Kocham je miłością prawie pierwszą, bo pierwsze miejsce zajmuje Ramzes. Im więcej o nim wiem, choć od początku sprawa wydaje się dość jasna, tym bardziej go kocham i podziwiam. Owszem, jest w tym duża doza szczerego szacunku i ciut obawy, ale kto wie, o czym mówię, ten wie, że Ramzes potrafi być miły.

Jak zawsze w powieściach Marty Kisiel nie może zabraknąć humoru. Tutaj też on jest, choć bardziej cierpki, ironiczny. Taki, jaki kochamy najbardziej, choć zaraz zgaszony przez to, co się dzieje dalej i głębiej. Ale nie da się śmiać, gdy w tle, a może rzeczywistości jest Wrocław w czasie wojny. Czasy współczesne też nie są mniej mroczne. Klimat to to, co Ałtorka naprawdę umie zrobić. I jest magicznie, choć nie spodziewajcie się jednorożców i tęczy. Prędzej wydarzeń z drugiego końca magicznej rzeczywistości.

Długo wahałam się przed rozpoczęciem tego cyklu, a teraz jest moim ukochanym.

W tym wydaniu jest zawarte opowiadanie „Echo” które rzuca nowe światło na pewno osoby i rozszerza horyzont zdarzeń.


Wydawnictwo Mięta 2024

335 str

Cykl Wrocławski

Dziewczyna z bandażem - Zuzanna Staniec

 


Czy mężczyzna, który stracił wszystko w jednej chwili może zająć się dzieckiem? Czy dziecko, które nie jest zwyczajne może wieść z nim spokojne, normalne życie?

Nora skrywa się za bandażami, ale nie tak, jak każdy sądzi. Nie ma tu mowy o przemocy domowej, choć może przemilczanie niektórych spraw może za taką być wzięte. Ale nie. Ona chowa rany, które zniknęły. Za szybko, za bardzo. I o tym milczą, zgodnie. Działa. Oczywiście do czasu.

Ta książka budzi niepokój od pierwszych stron i nie pozwala się go pozbyć do samego końca. Ale to nie jest jakieś mocne uczucie, ono pełga, jak delikatny płomień, na granicy świadomości. Nie pozwala się oderwać, nie pozwala zapomnieć. I choć nie ma w książce żadnych gwałtownych wydarzeń, wszystko dzieje się niespiesznie, w rytmie małego miasteczka, to ten niepokój nie odpuszcza.

Bardzo podoba mi się taki sposób prowadzenia akcji. Nie ma tu wielkich i szybkich pościgów, nagłych zwrotów, wszystko spokojnie zmierza do finału. I zdawać by się mogło, że perspektywa trzech osób, bo tak prowadzona jest narracja więcej nam wyjaśni. Jednak nie. Wprowadza tylko jeszcze więcej wątpliwości i pytań, na które odpowiedzieć możemy tylko podążając tym niespiesznym rytmem. I wtedy zwali nas z nóg.

Książka ma kilka błędów, ale te po niewielkiej korekcie da się okiełznać. Są drobne i rzadkie, jednak zaburzają rytm czytania, a ten w książce jest bardzo ważny. Mimo to koniecznie muszę poznać dalsze losy bohaterów, bo bardzo ich polubiłam. Są bardzo dobrze wykreowani, pomysł na nich bardzo mi się podobał, choć losami kilku chętnie pokierowałabym inaczej. Przez sympatię.

Autorka nie zapomniała również o małomiasteczkowej reakcji na zniknięcie przyjaciółki Nory – Cass. Cała ta sprawa była prowadzona bardzo ciekawie, ale jednak to, co zadziało się po powrocie nory do szkoły najbardziej mną wstrząsnęło. Bardzo mocny, bardzo potrzebny akcent.

A na sam koniec… Bardzo dobre otwarcie do następnego tomu. Bo niby możemy wziąć oddech, niby akcja wraca na bardziej spokojne tory, a jednak pojawia się milion pytań.

Jeśli lubicie dobrze prowadzone thrillery z elementami dark fantasy to ta książka zdecydowanie powinna znaleźć się na waszej czytelniczej liście.





175 stron

24 - 2023 Ludzie to idioci. Historia bez cenzury Wojciech Drewniak

 Znak Horyzont 2023

464 str









Według przysłowia nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. Niestety historia zna mnóstwo przypadków popełniania błędów, w różnych dziedzinach i nie wyciągania z nich nauki. A to już nie jest w porządku, szczególnie gdy dotyczyło nie tylko tego, kto te błędy popełniał. Wojciech Drewniak bezlitośnie wytyka potknięcia, upadki i inne przejawy głupoty, które nie powodowały li tylko ujmy na honorze, ale czasem ciągnęły za sobą śmiertelne żniwo.

To jest ten moment, że bez filmu nie sięgnęłabym po książkę. A dokładniej bez serii filmów na YouTubie, które porwały mnie humorem, ogromem wiedzy autora i, nie ma co ukrywać , jego poziomem złośliwości, który pozwala wyciągać mnóstwo smaczków ze zdawać by się mogło martwej nauki, jaką jest historia. Czytając papierową wersję jego wypowiedzi słyszę w głowie jego głos i widzę miny Naprawdę, gość tak wchodzi w mózg, że nie sposób jest się go pozbyć. I jak opowiada, tak pisze. Miłośnicy jego kanału nie będą zawiedzeni, bo w książce też podtrzymuje swój styl. A ci, którzy go nie znają? Cóż. Ostrzeżenie na okładce, że książka jest kontrowersyjna i nie każdemu przypadnie do gustu jest jak najbardziej na miejscu. Najpierw obejrzyjcie jakiś odcinek, potem czytajcie. Choć w ostrzeżeniu powinna być również wzmianka, by nie czytać przy, a nawet tuż po jedzeniu, bo rozdział o medycynie naprawdę może powodować sensacje, nie tylko umysłowe.

To już siódmy tom, ale spokojnie, można zacząć lekturę od niego, całość jest tak poprowadzona, że ma wątek przewodni, Wojtek też robi wstępy, gdy jest taka konieczność, nie ma więc oderwania od kontekstu. Zresztą książka podzielona jest na rozdziały i te też można czytać w dowolnej kolejności. Jeśli kogoś bardziej interesują potyczki wojskowe od błędów medycznych, czy też głupot, w które wierzono może zacząć od nich, a potem śmiało przejść do tajnych stowarzyszeń. Można też skorzystać z indeksu i wyszukać informacje o konkretnej osobie, zjawisku czy wydarzeniu. Ale nawet, jak nie macie ochoty na takie poszukiwania, to koniecznie zajrzyjcie do indeksu nazwisk – ubaw gwarantowany.

Całość jest świetna, fantastycznie napisana, oczywiście zakładamy, że ktoś nie jest fanatykiem historii wykładanej od a do z, poprawnie i bez śmiechów-chichów, przezabawna, ale… nie da się jej czytać ciągiem, choćby człowiek bardzo chciał. Ogrom ludzkiej głupoty, która przewinęła się na kartach tej książki powoduje co chwilę zwątpienie i walenie się w czoło w zdumieniu. I naprawdę, nie jest się w stanie tego zdzierżyć, bo mózg staje w poprzek. Ale przynajmniej można sobie dawkować.

Polecam dla odważnych i tych mniej spiętych miłośników historii nie tylko obarczonej datami, ale też od strony obyczajowej i kulturowej, bo ten tom skupia się bardziej na tym. I właśnie takie szczegóły, poparte ogromem wiedzy autora sprawiają, że to przestaje być nudne, a staje się fascynującą przygodą.


Za egzemplarz dziękuję



Łączna liczba wyświetleń