Magia cichych gestów - Katarzyna Kielecka

 


Olafa prześladują sny o dawnym życiu, które bezpowrotnie, jak się mogło wydawać, zamknęła straszna przeszłość. Nie ma rodziców, nie ma Warszawy. Jest za to bezpieczne życie z dziadkami, be wielkich zmian. Jednak sny ciągną, zdają się zmuszać do powrotu i do poznania syna, którego nigdy nie widział.

Ta książka ma tak wiele aspektów, że nie wiem, od czego zacząć. Może od tego, że kompletnie zaskoczył mnie Olaf i jego historia. Nie mogę Wam zdradzić więcej, bo to jest taki plot twist, po którym siedziałam chwilę wpatrują się w ścianę i zastanawiając się, czy to nie było od początku oczywiste i tylko ja się nie zorientowałam.

Drugą ważną sprawą poruszaną w tej książce jest rodzina i jej wsparcie. Zasadniczo brzmi pięknie i kojarzy się tylko z dobrymi rzeczami. Jednak i tu autorka przyszykowała dla nas łyżkę dziegciu. Wsparcie nie zawsze oznacza to samo, a rodzina nie zawsze działa w najlepszym interesie najbliższych. Niektóre relacje w tej książce budzą rozczulenie, niektóre złość, niezgodę a czasem wręcz obrzydzenie. Część z tych zachowań możemy obserwować przy blasku choinki i rodzinnym stole, część bez świątecznej oprawy, choć w obu przypadkach czas jest ten sam. Sami musicie odkryć, co dzieje się kiedy.

Nie bez znaczenia jest również w Magii cichych gestów wątek emigracji, czasowej lub bardziej stałej i związanej z nią trudnościami. Na tym przykładzie jest również wyjaśniona pewna bardzo ważna rzecz. Ale również tutaj mamy przyjaźń, która łączy, stanowi wsparcie, buduje i pomaga. Nawet w chwilach, gdy trzeba stanąć oko w oko z własnymi lękami i przełamać traumę. Bo to książka również o starcie, żałobie, radzeniu sobie w nowej rzeczywistości.

Jednak najważniejszym wątkiem w całej książce jest świat osób głuchych. Tak, świat, ich język, kultura, odrębność. Napisane z ogromnym wyczuciem, empatią, poszanowaniem tych osób. Autorka przepięknie zwraca uwagę na trudności, ale też na piękno i wyjątkowość osób głuchych. Wyjątkowo poruszył mnie ten wątek. I choć na początku założyłam, że magia cichych gestów to małe rzeczy robione dla drugiej osoby, to zrozumiałam, że tytuł można tłumaczyć również przez pryzmat języka migowego.

Nie podobał mi się koniec powieści. Ale nie dlatego, że był zły tylko dlatego, że ja inaczej sobie wymyśliłam. Jednak może ścieżka wymyślona przez autorkę naprawdę będzie dla bohaterów lepsza?

Właśnie to i wiele więcej dostaniecie w tej książce. A wszystko to z magiczną Warszawą w tle z jeszcze bardziej magicznym Zygmuntem. Oprószone magią świąt, oświetlone nastrojowymi lampkami. Pięknie wydane, z ożywającymi obrazami i słońcem na brzegu, które ogrzeje każde serce szukające pociechy.


Współpraca barterowa

Wydawnictwo Dobre Strony 2026

336 str

Pan i Pani M - Marta Kaczmarczyk

 


Kiedy zderzy się dwoje pyskatych bohaterów będą lecieć iskry. A jak jeszcze wsadzi się między nimi psa potrzebującego pomocy, to zmusi się ich do częstszych spotkań. Przepis na kryminał czy romans? W tej książce wszystko się może zdarzyć.

Ale to było dobre! Uśmiałam się, jak norka. Naprawdę. To, co się odwala pomiędzy Mają a Marcinem to najlepsza książkowa komedia ever. On gburowaty, wstrętny i mega przystojny, a jakże. Ona pyskata, nie popuści żadnego zachowania, które nie mieści się w kategorii „uprzejme”. Ładna, owszem, ale obok tego wykształcona i znająca swoją wartość. Pomykająca po lesie w różowych legginsach. No to jak biedny facet ma zareagować, jak mu się wpakowała do gabinetu z biedą, którą trzeba natychmiast ratować? A ona? Skoro on jakiś taki niemrawy do tej pomocy? Ich dialogi to jest naprawdę złoto. Błyskotliwe, a czasem takie, że człowiek zastanawia się, czy oni są na pewno normalni.

Kto mnie zna, ten wie, że ero.tyków nie czytam. Nudzą mnie, śmiertelnie wręcz. A tu spotkała mnie niespodzianka, bo erot.yki jest w książce sporo i wcale mi nie przeszkadzała. Pewnie dlatego, że obok tego jest treść. Dobra, mądra treść a se.ks jest tylko dopełnieniem. Dość częstym, bo jak już zaczyna iskrzyć, to iskrzy do samego końca. Ale, jak już wspomniałam, to nie jest główny motyw. W książce przede wszystkim przebija się ich relacja, obarczona przeszłością, w której pewne rzeczy trzeba wyjaśnić, stanąć na wysokości zadania i nie obrażać się. Nie zdradzę Wam, o co dokładnie chodzi, sami musicie się dowiedzieć, ale zapewniam Was, że warto.

Pod przykrywką bardzo sympatycznego humoru Marta Kaczmarczyk serwuje czytelnikowi powieść o trudnych wyborach oraz miłości, która przychodzi niespodziewanie i wywraca poukładane życie do góry nogami. Znajdziecie tu też stratę i próbę poradzenia sobie z nią. Niestety mówi też o czymś, co zdarza się za często, a mianowicie, że największym wrogiem, nawet dorosłych dzieci mogą być rodzice.

Podsumowując. W tej książce znajdziecie mnóstwo śmiechu, dogryzania sobie i igrania z ogniem. Bywa naprawdę gorąco. Ale oprócz tego możecie się spodziewać mądrego przesłania i wielu chwil refleksji. To książka na jedno popołudnie, bo nie będziecie mogli się oderwać, która zostanie w głowie na dłużej. Serdecznie polecam.


Współpraca barterowa

Marta Kaczmarczyk

Wydawnictwo Jeszcze Jeden Rozdział 2026

Ebook 466 str

Gwiazdka pod psem - Agnieszka Olejnik

 


Olgierd jest nauczycielem języka polskiego. Lubi swoją pracę, lubi ludzi i lubi zwierzaki. Dlatego nawet przez chwilę nie waha się, gdy trzeba uratować szczeniaka ze śmietnika. Jednak ze szczeniakiem przyjdą nowe wyzwania i obowiązki. Czy udźwignie? I jak to pogodzić ze świętami z mamą, która psów się wręcz boi? I jest jeszcze jedna kobieta, ważna w jego życiu. I kolejna, która ważna dopiero się staje. Jak ogarnąć ten świąteczno-uczuciowy galimatias?

Brzmi, jak coś kompletnie szalonego i nie do ogarnięcia, a jednak takie nie jest. Owszem, dużo się dzieje, ale wszystko ma swoje miejsce i swój czas, idealnie się wpasowuje i czytelnik nie ma wrażenia przytłoczenia. Dodatkowo każdy z bohaterów tej powieści ma swój czas, swój głos. Rozdziały są bowiem pisane na zmianę z ich punktu widzenia co pięknie uzupełnia obraz i pozwala bardziej zrozumieć bohaterów. A którego z nich najbardziej lubię? No pewnie, że Ziyo! Psiak skradł moje serce od razu i szczerze żałuję, że cała książka nie jest napisana z jego punktu widzenia.

Co znajdziemy w tej świątecznej powieści? Trochę szkolnego życia, wszak trójka bohaterów jest w jakiś sposób ze szkołą związana. Będą więc sprawdziany, kiermasz świąteczny i szkolne plotki, które doprowadzą do kilku zabawnych sytuacji. Będzie też sklep obuwniczy i z galanterią, ale tu akurat bardziej pobieżnie, jako tło wydarzeń. Jednak przede wszystkim znajdziemy tu ludzi.

Ludzi zabieganych, szukających miłości bez względu na wiek. Trochę poranionych, trochę niewierzących, że jeszcze coś może im się w życiu przydarzyć. I w tym wszystkim małe cuda, drobne gesty świadczące o uwadze, zaciekawieniu drugim człowiekiem, trosce. A w tym wszystkim jest pies, który ze względu na swoją chorobę potrzebuje więcej uwagi i specjalnego traktowania. Psie dziecko, które łączy ich wszystkich, choć początkowo wydawało się to kompletnie niemożliwe.

Co mnie jednak najbardziej ujęło w tej książce? Coś, co padło mimochodem, a co jest chyba najważniejszą radą dla wszystkich. Że nie trzeba wysprzątać każdego kąta za każdą kanapą, umyć okien i narobić miliona dań, które inni jedzą z grzeczności. Bo nie to najważniejsze jest w święta. I właśnie tego już teraz Wam życzę, bo to już teraz zaczynamy myśleć, co zrobić, jak zrobić, kiedy zrobić, żeby było idealnie. Życzę Wam, byście odkryli, że idealnie wcale nie oznacza miliona potraw w sterylnie czystym domu. No chyba, że ktoś lubi. Idealnie to z ulubionym daniem i z bliskimi, którzy na siebie nie fukają przy tych wszystkich przygotowaniach.


Współpraca barterowa

Wydawnictwo Książnica 2026

352 str

Łączna liczba wyświetleń