Czy kryształowy bęben, z małym futrzastym dodatkiem,
wystarczy, by AURA przetrwała mimo tego, że dziewczyny tracą harmonię?
Niestety, ale ten tom mnie nie przekonał. Odbija dość
znacząco od serii fantasy i łapania demonów. I tego właśnie mi brakowało. Sięgając
po książkę wzorowaną na Łowczyniach Demonów ma się nadzieję na jakąś kontynuację.
A tu walki z cieniami nie ma.
Jest za to szkolne życie, szkolne problemy i problemy typowo
nastoletnie. Pewnie, to też temat ważny, ale jednak spotykany w wielu innych
książkach. Tu relacje między dziewczynami też są ważne, oczywiście, ale nie na
nich, według mnie, miała skupić się ta seria. Przez to ten tom bardzo traci w
moich oczach. Młodsi czytelnicy pewnie jednak docenią, bo dzięki temu mogą
lepiej poznać ulubione bohaterki.
Diamentowy Beat jest dużo spokojniejszy od poprzednich
tomów. Głównie przez to, na czym się skupia. I młodszy czytelnik pewnie znów
doceni ten zabieg, ale starsi fani serii zapewne będą zawiedzeni. Jak pisałam w
poprzednim akapicie, tak powtórzę i tutaj: nie o to chodziło.
Kolejną rzeczą, która zgrzyta jest fakt, że dziewczyny stały się sławne, a ich piosenka viralem i wszyscy je kochają. To tak nie działa. Jest to kompletnie oderwane od rzeczywistości i odbiera całości autentyczności.
Czy jednak naprawdę jest aż tak źle i nic już tej książki
nie obroni? Na szczęście nie. Powieść broni się mocno futrzakiem. Słodziak nadaje
trochę akcji całości i w ogóle jest mega uroczy. Czy jednak to wystarczy, by
obronić całą część? Na pewno pozwala jej trochę wybić się z całkowitego
pogrążenia. Jest jednak jeszcze coś. W tym tomie dużo uwagi poświęca się Tae i
to mnie akurat cieszy, bo lubię tę dziewczynę. I to kolejny plus, który ratuje trochę
sytuację.
Czy ta książka jest zła? Nie. Po prostu nie spełniła moich
demoniczno-cieniowych oczekiwań. Jednak młodsi fani serii nadal znajdą sporo
przyjemności w lekturze. Ja daję jej jeszcze szansę. Może to, co działo się teraz,
odbije się pozytywnie w kolejnym tomie?
Jaguar 2026
144 str