Dziewięć kołatek Troya - Alicja Czarnecka-Suls

 



Poszukajmy razem z bohaterami skarbu templariuszy, weźmy udział w porachunkach kibolskich, i to międzynarodowych, odzyskajmy średniowieczny artefakt.

Kogo widzicie w obsadzie takiej książki? Młodych, sprytnych ludzi, którzy nie boją się niczego i nic nie jest w stanie im przeszkodzić? W zasadzie wszystko się zgadza, tylko bohaterowie młodzi już byli, choć przecież wiek to tylko liczba. Dostajemy tu młodych duchem i pragnieniami Lulę, Gabrysia, Adę i Krisa. Wszyscy po sześćdziesiątce i każdy, jak jeden, z ogromnym apetytem na życie.

Kocham tę książkę właśnie za to. Za tych bohaterów, którzy nie zasiedli w fotelach, z gazetą albo przed telewizorem. W zamian za to czerpią z życia garściami, tworzą wspomnienia, piszą książki i szukają nowych wrażeń. Skoro więc wpadają na trop kołatki z drzwi bazyliki w Czerwińsku, nie zamierzają go porzucić. Idą jego śladem aż do Dagoberta Troya, który to kiedyś tę kołatkę z drzwi bezprawnie wyrwał.

Czy kradzież czegoś, co już zostało ukradzione jest kradzieżą? Czy można oszukać oszusta? Jak zgłosić nękanie i groźby, skoro się nękającemu i grożącemu świsnęło coś z mieszkania? Czy rodzice powinni dzieci wypytywać o znajomych i zainteresowania? Na te i wiele innych pytań muszą sobie odpowiedzieć bohaterowie. A wszystko to w pięknych okolicznościach przyrody, ponurych murach bazyliki i z tajemnicą z przeszłości w tle.

Sympatyczni, choć trochę szaleni bohaterowie to nie jedyny atut tej książki. Autorka naprawdę pięknie kreśli nie tylko sytuacje, w których znajdujemy bohaterów, ale również tło tych sytuacji. Bazylika jest tak pięknie opisana, że mam wrażenie, że siedzę w niej razem z Lulą, Gabrysiem, Adą i Krisem. Tak samo spływ rzeką, do tej pory mam dreszcze z zimna i przerażenia. Bo autorka świetnie oddaje też emocje. A tych w książce nie brakuje, nie tylko tych związanych z artefaktem, bo i o życiu szalonej czwórki wiele się dowiadujemy.

Bardzo podoba mi się historyczna część książki. Ubarwiona, pisana marzeniami, ale widać w niej pasję i miłość do tego, co do tej pory niewyjaśnione. Zawsze porywały mnie takie opowieści, na poły prawdziwe, na poły wymyślone. I właśnie dlatego tak bardzo pokochałam tę opowieść.

Kibicuję z całego serca całej czwórce, życzę im długiego życia, wielu szalonych wyścigów i znalezionych artefaktów. A sobie możliwości czytania o tym.


Współpraca barterowa

Wydawnictwo Mięta 2024
368 str


Post Scriptum - Milena Wójtowicz



Psycholog i specjalistka BHP mogą pracować razem. Ich działania często się zazębiają. Sęk w tym, że Piotr jest doradcą post mortem, psychologiem nienormatywnych i w ogóle doradcą dla nich, a Sabinka… No cóż… Na BHP zna się, jak nikt inny, również na tym dla nienormatywnych, bo sama swoje krwiożercze instynkty hamuje słodyczami. Toną słodyczy. Które ich księgowa radośnie wpisuje w koszty. Filmy o różnych stworzeniach też – jako pomoce naukowe.
Kim jest Sabinka? Strzygą. A księgowa duchem, ale kocha swą pracę, więc pracuje dalej. I nikt im Urzędzie Skarbowym nie podskoczy, gdy widzi jej pismo. Kim jest Piotr? Tego nie wie nawet Sabinka, choć kochają się platonicznie i na wieki. Na pewno normatywny nie jest, ale swe korzenie ukrywa bardzo, bardzo głęboko. Poznajemy tylko jego uroczą, całą w skowronkach i dobrej energii mamę.

To już powinno Wam dać do myślenia i część z Was pewnie już uciekła z krzykiem. Bo za szalone, za dziwne, za wszystko. Na szczęście część na pewno zostanie. I ta część tę książkę pokocha od pierwszych stron. Bo szalone, dziwne i w ogóle wszystko. Właśnie tak jest z tą książką – wszystko albo nic. Ja należę do tych, którzy pokochali i wielbić będą. Bo do tego wszystkiego, co już napisane, dochodzi jeszcze zagadka kryminalna. Ktoś poluje na nienormatywnych, którzy sobie spokojnie żyją wśród ludzi, nie wadząc nikomu. I Piotr z Sabiną, pełni dobrych chęci i kompletnie nieznający się na tropieniu przestępców, biorą się do dzieła. Oczywiście nie są w tym sami, ale o tym ciii, koniecznie musicie przeczytać.

Jak się zapewne domyślacie jest śmiesznie, czasem strasznie i coraz bardziej skomplikowanie. Nie mogą przecież wpaść na policję i powiedzieć, że ktoś czyha na nienormatywnych. Przecież wampiry i cała reszta nie istnieją, prawda? Prawda? No to się stróże prawa zdziwią…

To nie jest moje pierwsze spotkanie z autorką, czytałam jej „Wrota” i zdecydowanie wtedy kupiła mnie humorem, ale tu już przeszła sama siebie. Czytałam uwagi, że książka jest chaotyczna. Może i trochę na początku trzeba się wciągnąć, zorientować o co chodzi, bo wpadamy na główkę w sam środek akcji. Jednak właśnie na tym polega cały urok tej książki. Nie ma powolnego wchodzenia po uprzednim zapukaniu. Wpadamy w biurowe życie tej pary, jak osoba potrzebująca netetychmiastowej pomocy.

I nie ważne, czy jest za rano, czy za coś. Książka nas pochłania, akcja wciąga i już nigdy nie będziemy tacy sami. Czytacie na własne ryzyko. A już miejscach publicznych szczególnie. Bo wybuchy śmiechu gwarantowane.


SQN 2025 (papier 2018)

Storytel 8h15 min

Antologia z miłością - praca zbiorowa

 

Naprawdę rzadko sięgam po antologie. Przywiązuję się do bohaterów, chciałabym poznać ich bliżej, a krótka forma to mocno utrudnia. Jednak tę miałam już kiedyś w planach, propozycja współpracy z wydawnictwem tylko przyspieszyła tę decyzję.

Antologie mają to do siebie, że każde opowiadanie jest inne. Wszak pisze je wielu autorów, każdy ma swój styl, każdy pisze inaczej o emocjach. Ta jest jeszcze bardziej taka. Mamy tu opowieści współczesne i sięgające przeszłości. Mamy takie, które dotykają przyszłości oraz światów wręcz magicznych. Każde inne.

Są opowiadania dłuższe i takie naprawdę króciutkie. Każde opowiada o miłości, ale nawet ta miłość jest w każdym z nich inna. I to właśnie w „Antologii o miłości” jest najlepsze – pokazanie, ile odcieni miłości możemy poznać. Jest pasja i delikatne uczucie. Rozstania i powroty po latach. Tęsknota i oczekiwanie. Zrozumienie i rozejście się potrzeb i oczekiwań. Cala gama emocji zamknięta w małej książce.

Klika z opowieści zostanie ze mną na zawsze. Najpiękniejsza dla mnie jest ta o Śmierci. Joanna Piguła stworzyła historię, która chwyciła mnie za serce, wyryła się w nim głęboko i na pewno będę do niej wracać. Cudowna, ciepła, choć w początkowym odbiorze bardzo smutna. Również do Mostu dwóch serc Doroty Frątczak będę wracać. I tu bardzo chciałabym poznać dalsze losy bohaterów. Jak im się potoczyło życie, co ze sobą przyniósł kolejny dzień. To na pewno byłaby otulająca historia. Taka sama byłaby Kwiatowa nuta świąt Mileny Gajewskiej. Miłośnicy świątecznych książek na pewno będą zachwyceni tą opowieścią pełną zapachu i szczerości.

Rozwinięcia brakuje mi w opowiadaniu Przemka Osowskiego. Zostawił czytelnika z masą pytań, wątpliwości i chęcią na więcej. Taki sam poziom pytań zostawia po sobie Magdalena Kinga Tereszczuk. Jej Niewidzialny partner budzi niepokój, wręcz namacalnie. I choć to jedno z krótszych opowiadań, pozostaje na długo w pamięci.

Czy warto sięgnąć po ten zbiór opowiadań o miłości? To zależy. Jeśli chcecie poznać milion jej odcieni to koniecznie. Jeśli jednak nie znosicie, jak się wam daje wspaniałych bohaterów z którymi musicie się pożegnać po kilku stronach – sami musicie podjąć tę decyzję. Ale bez czytania możecie żałować, że choć na krótko ich nie poznaliście. Ja nie żałuję. I z nadzieją czekam na rozwinięcie niektórych.


Ostre pióro 2026

e-book 245 str


Łączna liczba wyświetleń