Dziewczyna z bandażem - Zuzanna Staniec

 


Czy mężczyzna, który stracił wszystko w jednej chwili może zająć się dzieckiem? Czy dziecko, które nie jest zwyczajne może wieść z nim spokojne, normalne życie?

Nora skrywa się za bandażami, ale nie tak, jak każdy sądzi. Nie ma tu mowy o przemocy domowej, choć może przemilczanie niektórych spraw może za taką być wzięte. Ale nie. Ona chowa rany, które zniknęły. Za szybko, za bardzo. I o tym milczą, zgodnie. Działa. Oczywiście do czasu.

Ta książka budzi niepokój od pierwszych stron i nie pozwala się go pozbyć do samego końca. Ale to nie jest jakieś mocne uczucie, ono pełga, jak delikatny płomień, na granicy świadomości. Nie pozwala się oderwać, nie pozwala zapomnieć. I choć nie ma w książce żadnych gwałtownych wydarzeń, wszystko dzieje się niespiesznie, w rytmie małego miasteczka, to ten niepokój nie odpuszcza.

Bardzo podoba mi się taki sposób prowadzenia akcji. Nie ma tu wielkich i szybkich pościgów, nagłych zwrotów, wszystko spokojnie zmierza do finału. I zdawać by się mogło, że perspektywa trzech osób, bo tak prowadzona jest narracja więcej nam wyjaśni. Jednak nie. Wprowadza tylko jeszcze więcej wątpliwości i pytań, na które odpowiedzieć możemy tylko podążając tym niespiesznym rytmem. I wtedy zwali nas z nóg.

Książka ma kilka błędów, ale te po niewielkiej korekcie da się okiełznać. Są drobne i rzadkie, jednak zaburzają rytm czytania, a ten w książce jest bardzo ważny. Mimo to koniecznie muszę poznać dalsze losy bohaterów, bo bardzo ich polubiłam. Są bardzo dobrze wykreowani, pomysł na nich bardzo mi się podobał, choć losami kilku chętnie pokierowałabym inaczej. Przez sympatię.

Autorka nie zapomniała również o małomiasteczkowej reakcji na zniknięcie przyjaciółki Nory – Cass. Cała ta sprawa była prowadzona bardzo ciekawie, ale jednak to, co zadziało się po powrocie nory do szkoły najbardziej mną wstrząsnęło. Bardzo mocny, bardzo potrzebny akcent.

A na sam koniec… Bardzo dobre otwarcie do następnego tomu. Bo niby możemy wziąć oddech, niby akcja wraca na bardziej spokojne tory, a jednak pojawia się milion pytań.

Jeśli lubicie dobrze prowadzone thrillery z elementami dark fantasy to ta książka zdecydowanie powinna znaleźć się na waszej czytelniczej liście.





175 stron

24 - 2023 Ludzie to idioci. Historia bez cenzury Wojciech Drewniak

 Znak Horyzont 2023

464 str









Według przysłowia nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. Niestety historia zna mnóstwo przypadków popełniania błędów, w różnych dziedzinach i nie wyciągania z nich nauki. A to już nie jest w porządku, szczególnie gdy dotyczyło nie tylko tego, kto te błędy popełniał. Wojciech Drewniak bezlitośnie wytyka potknięcia, upadki i inne przejawy głupoty, które nie powodowały li tylko ujmy na honorze, ale czasem ciągnęły za sobą śmiertelne żniwo.

To jest ten moment, że bez filmu nie sięgnęłabym po książkę. A dokładniej bez serii filmów na YouTubie, które porwały mnie humorem, ogromem wiedzy autora i, nie ma co ukrywać , jego poziomem złośliwości, który pozwala wyciągać mnóstwo smaczków ze zdawać by się mogło martwej nauki, jaką jest historia. Czytając papierową wersję jego wypowiedzi słyszę w głowie jego głos i widzę miny Naprawdę, gość tak wchodzi w mózg, że nie sposób jest się go pozbyć. I jak opowiada, tak pisze. Miłośnicy jego kanału nie będą zawiedzeni, bo w książce też podtrzymuje swój styl. A ci, którzy go nie znają? Cóż. Ostrzeżenie na okładce, że książka jest kontrowersyjna i nie każdemu przypadnie do gustu jest jak najbardziej na miejscu. Najpierw obejrzyjcie jakiś odcinek, potem czytajcie. Choć w ostrzeżeniu powinna być również wzmianka, by nie czytać przy, a nawet tuż po jedzeniu, bo rozdział o medycynie naprawdę może powodować sensacje, nie tylko umysłowe.

To już siódmy tom, ale spokojnie, można zacząć lekturę od niego, całość jest tak poprowadzona, że ma wątek przewodni, Wojtek też robi wstępy, gdy jest taka konieczność, nie ma więc oderwania od kontekstu. Zresztą książka podzielona jest na rozdziały i te też można czytać w dowolnej kolejności. Jeśli kogoś bardziej interesują potyczki wojskowe od błędów medycznych, czy też głupot, w które wierzono może zacząć od nich, a potem śmiało przejść do tajnych stowarzyszeń. Można też skorzystać z indeksu i wyszukać informacje o konkretnej osobie, zjawisku czy wydarzeniu. Ale nawet, jak nie macie ochoty na takie poszukiwania, to koniecznie zajrzyjcie do indeksu nazwisk – ubaw gwarantowany.

Całość jest świetna, fantastycznie napisana, oczywiście zakładamy, że ktoś nie jest fanatykiem historii wykładanej od a do z, poprawnie i bez śmiechów-chichów, przezabawna, ale… nie da się jej czytać ciągiem, choćby człowiek bardzo chciał. Ogrom ludzkiej głupoty, która przewinęła się na kartach tej książki powoduje co chwilę zwątpienie i walenie się w czoło w zdumieniu. I naprawdę, nie jest się w stanie tego zdzierżyć, bo mózg staje w poprzek. Ale przynajmniej można sobie dawkować.

Polecam dla odważnych i tych mniej spiętych miłośników historii nie tylko obarczonej datami, ale też od strony obyczajowej i kulturowej, bo ten tom skupia się bardziej na tym. I właśnie takie szczegóły, poparte ogromem wiedzy autora sprawiają, że to przestaje być nudne, a staje się fascynującą przygodą.


Za egzemplarz dziękuję



23 - 2023 Ostatnia z rodu Paweł Jasienica

 Wydawnictwo MG 2023

336 str












Zygmunt August nie zostawił męskiego potomka, za to pozostawił Polskę dość rozprężoną. Jagiellonowie odchodzą ze sceny historii, a Paweł Jasienica znów próbuje nam to przybliżyć, tym razem od żeńskiej strony.

Jadwiga była wyjątkiem, koronowana na króla jednak nie cieszyła się długo władzą, szybko wydana za mąż, bo dawna Polska na mężczyznach stała. Dlatego też ostatnia z rodu, Anna, nie miała lekkiego życia. Choć sprytna, umiejąca myśleć i wykorzystywać wiedzę na arenie politycznej, najpierw żyła w cieniu ojca, potem brata. Wychowywana na posłuszną królewnę nie wtrącała się, tylko obserwowała. I uczyła się przy okazji. A że pochodziła z dumnego rodu, który dał Polsce wiele, gdy nadszedł jej czas – była gotowa. Autor z ogromną swobodą przedstawia nam czasy dawne, nie tylko datami i wydarzeniami, ale całym zapleczem kulturowo-obyczajowym. Dzięki temu łatwiej odnaleźć się w zawiłościach politycznych i tak naprawdę rozsmakować się w historii. Ja osobiście lubię zawsze lubiłam ten przedmiot, interesuje się dawnymi czasami, ale wielu rzeczy nie wiedziałam. Z ogromną przyjemnością zagłębiłam się w lekturę i naprawdę mnie pochłonęła. Czytałam, jak wspaniałą powieść przygodową o kobiecie tyleż wielkiej, co niedocenionej. Z niedowierzaniem czytałam o tym, jak w czasie bezkrólewia trzymała wszystko razem, pozostając z boku i jak stanęła u boku drugiego elekcyjnego króla, kiedy wreszcie doczekała się i ożenku i tytułu królowej. I na końcu oczywiście, jak doprowadziła na tron syna swej siostry Katarzyny, znów ustępując władzy.

Jak już wspominałam, to nie jest typowa książka historyczna. Co więcej, mój tata znający twórczość Jasienicy i rozsmakowany w historii bardziej, niż ja, mówi, że to wydanie jest pełniejsze, bardziej obrazowe, niż to, które on czytał, wtedy zdobywane pokątnie, przedrukowywane. I dzięki wielkie składam na ręce wydawnictwa, że zechcieli wydać to wielkie dzieło i to jeszcze w takiej formie. Bo forma, jak zawsze zachwyca. Książka jest piękna i stanowi prawdziwą ozdobę biblioteczki. A oprócz tego wzbogaca wiedzę. Jestem przekonana, że nawet osoby nie do końca lubiące historię, chętnie przeczytałyby tę opisywaną przez Jasienicę. Autorowi bowiem nie brakuje poczucie humoru i dystansu do czasów, które opisuje. To prawdziwa gratka dla miłośników smaczków i nie do końca szkolnych faktów i ciekawostek.

To cienka książka, choć jeśli weźmiemy pod uwagę, że opisuje jedną osobę i to kobietę w czasach, gdy te miały dobrze wyjść za mąż, to jednak staje się obszerna, ale jest naładowana wiedzą po brzegi. Miłośnicy historii się nie zawiodą, ja czytałam z zapartym tchem.


Za egzemplarz dziękuję




Łączna liczba wyświetleń