Post Scriptum - Milena Wójtowicz



Psycholog i specjalistka BHP mogą pracować razem. Ich działania często się zazębiają. Sęk w tym, że Piotr jest doradcą post mortem, psychologiem nienormatywnych i w ogóle doradcą dla nich, a Sabinka… No cóż… Na BHP zna się, jak nikt inny, również na tym dla nienormatywnych, bo sama swoje krwiożercze instynkty hamuje słodyczami. Toną słodyczy. Które ich księgowa radośnie wpisuje w koszty. Filmy o różnych stworzeniach też – jako pomoce naukowe.
Kim jest Sabinka? Strzygą. A księgowa duchem, ale kocha swą pracę, więc pracuje dalej. I nikt im Urzędzie Skarbowym nie podskoczy, gdy widzi jej pismo. Kim jest Piotr? Tego nie wie nawet Sabinka, choć kochają się platonicznie i na wieki. Na pewno normatywny nie jest, ale swe korzenie ukrywa bardzo, bardzo głęboko. Poznajemy tylko jego uroczą, całą w skowronkach i dobrej energii mamę.

To już powinno Wam dać do myślenia i część z Was pewnie już uciekła z krzykiem. Bo za szalone, za dziwne, za wszystko. Na szczęście część na pewno zostanie. I ta część tę książkę pokocha od pierwszych stron. Bo szalone, dziwne i w ogóle wszystko. Właśnie tak jest z tą książką – wszystko albo nic. Ja należę do tych, którzy pokochali i wielbić będą. Bo do tego wszystkiego, co już napisane, dochodzi jeszcze zagadka kryminalna. Ktoś poluje na nienormatywnych, którzy sobie spokojnie żyją wśród ludzi, nie wadząc nikomu. I Piotr z Sabiną, pełni dobrych chęci i kompletnie nieznający się na tropieniu przestępców, biorą się do dzieła. Oczywiście nie są w tym sami, ale o tym ciii, koniecznie musicie przeczytać.

Jak się zapewne domyślacie jest śmiesznie, czasem strasznie i coraz bardziej skomplikowanie. Nie mogą przecież wpaść na policję i powiedzieć, że ktoś czyha na nienormatywnych. Przecież wampiry i cała reszta nie istnieją, prawda? Prawda? No to się stróże prawa zdziwią…

To nie jest moje pierwsze spotkanie z autorką, czytałam jej „Wrota” i zdecydowanie wtedy kupiła mnie humorem, ale tu już przeszła sama siebie. Czytałam uwagi, że książka jest chaotyczna. Może i trochę na początku trzeba się wciągnąć, zorientować o co chodzi, bo wpadamy na główkę w sam środek akcji. Jednak właśnie na tym polega cały urok tej książki. Nie ma powolnego wchodzenia po uprzednim zapukaniu. Wpadamy w biurowe życie tej pary, jak osoba potrzebująca netetychmiastowej pomocy.

I nie ważne, czy jest za rano, czy za coś. Książka nas pochłania, akcja wciąga i już nigdy nie będziemy tacy sami. Czytacie na własne ryzyko. A już miejscach publicznych szczególnie. Bo wybuchy śmiechu gwarantowane.


SQN 2025 (papier 2018)

Storytel 8h15 min

Antologia z miłością - praca zbiorowa

 

Naprawdę rzadko sięgam po antologie. Przywiązuję się do bohaterów, chciałabym poznać ich bliżej, a krótka forma to mocno utrudnia. Jednak tę miałam już kiedyś w planach, propozycja współpracy z wydawnictwem tylko przyspieszyła tę decyzję.

Antologie mają to do siebie, że każde opowiadanie jest inne. Wszak pisze je wielu autorów, każdy ma swój styl, każdy pisze inaczej o emocjach. Ta jest jeszcze bardziej taka. Mamy tu opowieści współczesne i sięgające przeszłości. Mamy takie, które dotykają przyszłości oraz światów wręcz magicznych. Każde inne.

Są opowiadania dłuższe i takie naprawdę króciutkie. Każde opowiada o miłości, ale nawet ta miłość jest w każdym z nich inna. I to właśnie w „Antologii o miłości” jest najlepsze – pokazanie, ile odcieni miłości możemy poznać. Jest pasja i delikatne uczucie. Rozstania i powroty po latach. Tęsknota i oczekiwanie. Zrozumienie i rozejście się potrzeb i oczekiwań. Cala gama emocji zamknięta w małej książce.

Klika z opowieści zostanie ze mną na zawsze. Najpiękniejsza dla mnie jest ta o Śmierci. Joanna Piguła stworzyła historię, która chwyciła mnie za serce, wyryła się w nim głęboko i na pewno będę do niej wracać. Cudowna, ciepła, choć w początkowym odbiorze bardzo smutna. Również do Mostu dwóch serc Doroty Frątczak będę wracać. I tu bardzo chciałabym poznać dalsze losy bohaterów. Jak im się potoczyło życie, co ze sobą przyniósł kolejny dzień. To na pewno byłaby otulająca historia. Taka sama byłaby Kwiatowa nuta świąt Mileny Gajewskiej. Miłośnicy świątecznych książek na pewno będą zachwyceni tą opowieścią pełną zapachu i szczerości.

Rozwinięcia brakuje mi w opowiadaniu Przemka Osowskiego. Zostawił czytelnika z masą pytań, wątpliwości i chęcią na więcej. Taki sam poziom pytań zostawia po sobie Magdalena Kinga Tereszczuk. Jej Niewidzialny partner budzi niepokój, wręcz namacalnie. I choć to jedno z krótszych opowiadań, pozostaje na długo w pamięci.

Czy warto sięgnąć po ten zbiór opowiadań o miłości? To zależy. Jeśli chcecie poznać milion jej odcieni to koniecznie. Jeśli jednak nie znosicie, jak się wam daje wspaniałych bohaterów z którymi musicie się pożegnać po kilku stronach – sami musicie podjąć tę decyzję. Ale bez czytania możecie żałować, że choć na krótko ich nie poznaliście. Ja nie żałuję. I z nadzieją czekam na rozwinięcie niektórych.


Ostre pióro 2026

e-book 245 str


Tam, gdzie jesteś - Tomasz Betcher

 


On nie ma nic, ona ma wszystko. On pragnie przeżyć kolejny dzień, trwać, ona uciec jak najdalej, zmienić coś, zacząć od nowa. W dniu, kiedy się spotykają, nie mają pojęcia, że przyszłość właśnie się zaczęła.

Co się stanie, gdy spotkają się dwie samotności? Piękny romans? Nostalgiczna historia? Ale to „kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością,” jak śpiewał kiedyś Bohdan Łazuka, a do tego Tomasz Betcher, który umie wyciągnąć ze swoich bohaterów coś więcej, niż sztampową opowieść.

I tym razem nie zawodzi. Ja nie wiem, jak to jest, ale każda kolejna książka autora podoba mi się jeszcze bardziej. I jak już mi się wydaje, że poruszył wszystko, co mógł w mojej duszy, przychodzi z kolejnym tematem i znów łkam w środku, a głowa pełna jest pytań i zastanawiania się „co bym zrobiła?”

Na tym właśnie polega moc dobrej książki. Zostaje na dłużej, drąży myśli, nie pozwala o sobie zapomnieć, a przede wszystkim nie pozwala zapomnieć bohaterów. Tym razem wziął na tapet kobietę, która ma wszystko – pieniądze, pozycję, domek nad morzem, do którego ucieka. A mimo to jest sterana życiem - mąż tyran, idący w jego ślady syn, to nie może się dobrze skończyć. Jest wykończona psychicznie i przez to fizycznie. I staje oko w oko ze steranym życiem mężczyzną – bezdomnym, który nie jest stereotypowy, ale jednak nadal niewidzialny dla większości ludzi. Niepotrzebny, niechciany, problematyczny.

I właśnie te ich dwie samotności się spotykają i tworzą piękną znajomość, która burzy wszelkie stereotypy. Za to pokazuje cele, marzenia, przeszłość, która doprowadziła do tego, co jest tu i teraz. Zwykła codzienna troska, kubek kawy rano, koc w zimny wieczór otwiera most dla zwierzeń, otwarcia na drugiego człowieka. Tu dzieje się magia, która mnie kompletnie zauroczyła. Magia poznania drugiego człowieka, zaufania, oddania swego kruchego środka pod osąd, który nie jest osądem. Tylko obecnością. I zrozumieniem.

Anna i Adam nie są jedynymi postaciami w tej historii, choć na pewno najważniejszymi. Tłem dla nich są postacie drugoplanowe – mąż Anny, jej syn oraz rodzina Adama. Równie ważni, równie mocni w odbiorze.

Ta książka jest o samotności, której nie można dłużej nieść. O codzienności, która jest warta więcej, niż cokolwiek. I o znalezieniu domu. Takiego, w którym można wypuścić powietrze z płuc, opuścić gardę i po prostu być.


Mięta 2026 - współpraca barterowa

287 str

Łączna liczba wyświetleń