Andy Weir - Projekt Hail Mary

 


Zaczęłam od filmu. Choć w zasadzie nie ma to znaczenia, bo zawsze traktuję ekranizacje jako coś odrębnego od ich książkowych pierwowzorów. Z kina wyszłam zakochana, kompletnie, na zabój, na zawsze, jakby powiedziała Judyta z Nigdy w życiu. I od razu postanowiłam przeczytać książkę. Z tym mi trochę zeszło, ale…

Nie przepadam za ciężkim science fiction. I tego najbardziej się w książce bałam, bo to wiadomo, w filmie pokażą i już, a w książce trzeba opisać. I faktycznie, są opisy, ale wcale mnie nie odepchnęły od słuchania. Są naturalnym uzupełnieniem fabuły, świetnie wpasowanym, dopowiadającym wiele rzeczy i systematyzującym je. Absolutnie konieczne i pozwalające poznać jeszcze lepiej doktora Grace’a.

Zdawać by się również mogło, że opis, jak jeden facet siedzi sam na statku kosmicznym będzie kosmicznie nudny. Otóż nie. To moja pierwsza książka tego autora, ale wiem, że nie ostatnia, bo trafia do mnie z poczuciem humoru. I choć film jest bardziej zabawny, to i w książce nie brakuje fantastycznych momentów, w których parskałam śmiechem.

Najbardziej jednak jestem zachwycona przesłaniem, które płynie z książki. Próba przetrwania, porozumienia się i zrozumienia innej rasy jest najpiękniejszym motywem, jaki mogliśmy przeczytać. I przenieść do naszego codziennego życia. Ta książka to cudowny drogowskaz do świata, gdzie wszystko jest możliwe, jeśli tylko wystarczająco mocno się chce. Nawet, gdy teoretycznie nie ma już nadziei. Bo dobro zawsze wraca. A jeśli ma się kogoś, kto pilnuje, gdy śpisz, wszystko jest możliwe i właśnie dlatego warto walczyć do samego końca.

Wzruszyłam się czytając tę książkę. Nie tak bardzo, jak na filmie, ale jednak. Szczególnie tuż przed końcem jest straszliwie poruszająca.

Jeśli ktoś sądzi, że książki z gatunki Science fiction są absolutnie nie dla niego, powinien sięgnąć po tę. Wspaniałą, mądrą, ciepłą książkę o tym, jak bardzo możemy być ludzcy, nawet w czasach wymagających nieludzkich rozwiązań.

Książka jest długa. Audiobook trwa dziewiętnaście godzin (tak 19). Jednak ani przez chwilę nie pomyślałam, że powinien już się skończyć. Autor pisze bardzo przejmująco, chwilami zabawnie i kosmicznie wręcz wciągająco. Nie będziecie żałować ani minuty spędzonej na lekturze.

 

Wydawnictwo Muza 2026

Audiobook Storytel 19:03:01

Marta Kisiel - Toń



Eleonora i Klara nie mają łatwego życia z Klarą, która je strzeże, niczym Cerber, choć w sumie nie wiadomo dlaczego i przed czym. Dlatego wpuszczenie, wbrew jasnym zasadom, antykwariusza do domu staje się szalenie kuszące i nie może spowodować niczego złego, prawda? Prawda!?

Ano nie prawda, bo przecież u Ałtorki nic nie dzieje się bez przyczyny, a szalenie przekonujący antykwariusz na pewno przyniesie ze sobą kłopoty, pożogę i diabelskie sztuczki. A na pewno zmieni życie trzech kobiet oraz jednej wychowawczyni, która się nimi opiekuje. Bo przecież tutaj wszystko jest połączone, jak kostki domina i jeden ruch uwalnia siły mroczne i niebezpieczne.

To drugi tom cyklu, choć dzieje się przed pierwszym. Nie ma to jednak znaczenia, bo wszystko jest tak skonstruowane, że pewne rzeczy wskakują na miejsce, a pewne są kompletnie nowe. Czytelnicy znający Ałtorkę na pewno się połapią, a ci, którzy dopiero zaczynają tę wspaniałą przygodę, pokochają za ten kontrolowany chaos.

Nieustannie i wciąż zachwycam się siostrami Bolesnymi. Kocham je miłością prawie pierwszą, bo pierwsze miejsce zajmuje Ramzes. Im więcej o nim wiem, choć od początku sprawa wydaje się dość jasna, tym bardziej go kocham i podziwiam. Owszem, jest w tym duża doza szczerego szacunku i ciut obawy, ale kto wie, o czym mówię, ten wie, że Ramzes potrafi być miły.

Jak zawsze w powieściach Marty Kisiel nie może zabraknąć humoru. Tutaj też on jest, choć bardziej cierpki, ironiczny. Taki, jaki kochamy najbardziej, choć zaraz zgaszony przez to, co się dzieje dalej i głębiej. Ale nie da się śmiać, gdy w tle, a może rzeczywistości jest Wrocław w czasie wojny. Czasy współczesne też nie są mniej mroczne. Klimat to to, co Ałtorka naprawdę umie zrobić. I jest magicznie, choć nie spodziewajcie się jednorożców i tęczy. Prędzej wydarzeń z drugiego końca magicznej rzeczywistości.

Długo wahałam się przed rozpoczęciem tego cyklu, a teraz jest moim ukochanym.

W tym wydaniu jest zawarte opowiadanie „Echo” które rzuca nowe światło na pewno osoby i rozszerza horyzont zdarzeń.


Wydawnictwo Mięta 2024

335 str

Cykl Wrocławski

Dziewczyna z bandażem - Zuzanna Staniec

 


Czy mężczyzna, który stracił wszystko w jednej chwili może zająć się dzieckiem? Czy dziecko, które nie jest zwyczajne może wieść z nim spokojne, normalne życie?

Nora skrywa się za bandażami, ale nie tak, jak każdy sądzi. Nie ma tu mowy o przemocy domowej, choć może przemilczanie niektórych spraw może za taką być wzięte. Ale nie. Ona chowa rany, które zniknęły. Za szybko, za bardzo. I o tym milczą, zgodnie. Działa. Oczywiście do czasu.

Ta książka budzi niepokój od pierwszych stron i nie pozwala się go pozbyć do samego końca. Ale to nie jest jakieś mocne uczucie, ono pełga, jak delikatny płomień, na granicy świadomości. Nie pozwala się oderwać, nie pozwala zapomnieć. I choć nie ma w książce żadnych gwałtownych wydarzeń, wszystko dzieje się niespiesznie, w rytmie małego miasteczka, to ten niepokój nie odpuszcza.

Bardzo podoba mi się taki sposób prowadzenia akcji. Nie ma tu wielkich i szybkich pościgów, nagłych zwrotów, wszystko spokojnie zmierza do finału. I zdawać by się mogło, że perspektywa trzech osób, bo tak prowadzona jest narracja więcej nam wyjaśni. Jednak nie. Wprowadza tylko jeszcze więcej wątpliwości i pytań, na które odpowiedzieć możemy tylko podążając tym niespiesznym rytmem. I wtedy zwali nas z nóg.

Książka ma kilka błędów, ale te po niewielkiej korekcie da się okiełznać. Są drobne i rzadkie, jednak zaburzają rytm czytania, a ten w książce jest bardzo ważny. Mimo to koniecznie muszę poznać dalsze losy bohaterów, bo bardzo ich polubiłam. Są bardzo dobrze wykreowani, pomysł na nich bardzo mi się podobał, choć losami kilku chętnie pokierowałabym inaczej. Przez sympatię.

Autorka nie zapomniała również o małomiasteczkowej reakcji na zniknięcie przyjaciółki Nory – Cass. Cała ta sprawa była prowadzona bardzo ciekawie, ale jednak to, co zadziało się po powrocie nory do szkoły najbardziej mną wstrząsnęło. Bardzo mocny, bardzo potrzebny akcent.

A na sam koniec… Bardzo dobre otwarcie do następnego tomu. Bo niby możemy wziąć oddech, niby akcja wraca na bardziej spokojne tory, a jednak pojawia się milion pytań.

Jeśli lubicie dobrze prowadzone thrillery z elementami dark fantasy to ta książka zdecydowanie powinna znaleźć się na waszej czytelniczej liście.





175 stron

Łączna liczba wyświetleń