Demon Luster - Martyna Raduchowska

 


Jak już ustaliliśmy przy poprzednim tomie, Ida nie ma lekko. No ale ciężko mieć lekko, jak ma się Pecha. Wtedy nawet zgubienie maga z duszą nie wydaje się niemożliwe. I złożenie przysięgi mówiącej o własnym niebycie, jak się tej duszy w zaświaty nie zaprowadzi też jakoś nie szokuje. Przecież to Ida.

I właśnie przez to dziewczyna musi zrobić wszystko, by wyrwać duszę Mikołaja ze szponów Demona Luster. A czytelnik z dziką radością i pieśnią na ustach lezie z nią w każdą przygodę, w jaką się wpląta. Po prostu nie da się inaczej, Idę kocha się od pierwszego zdania, a jak się już jest w drugim tomie to już to miłość aż po grób. Niestety w tym tomie zapowiada się to na bardzo krótką miłość.

Na szczęście autorka i do tego tomu popełniła opowiadanie wstępne, takie zacne objętościowo, wyjaśniające bardzo dużo. Tym razem nie cofamy się do przeszłości Idy, jak w Maszkaradzie, ale poznajemy historię Joanny, ptaszycy co chwilę płonącej na jabłonce szamanki. Gdy zapłacze rajski ptak to historia pokręcona, sięgająca wierzeń i mitów i jak zawsze pokazująca kolejne, bo już na pewno nie drugie i nie trzecie, dno całej historii Idy. Naprawdę polecam przeczytać przed drugą częścią. Ebook dostępny w sprzedaży, jeśli ktoś ma wydanie starsze.

Wróćmy do głównego cyklu. Zachwyca mnie cała historia. Wyjść z podziwu nie mogę, że można wymyślić taki świat i takie perypetie. Oraz takie postacie. Bo postacie są ogromną siłą całej powieści. I naprawdę nie wiem, kogo kocham bardziej. Idę oczywiście, bo jej nie da się nie kochać. Ale Chrupki, znaczy Kruchy, też zajmuje ogrom miejsca w moim sercu. Posępny, ironiczny, paskudnie niemiły, wyżerający wszystko z lodówki i tak szalenie opiekuńczy stanowi jeden z filarów tej historii. Bez niego i bez jego tajemnic nie byłoby tak ciekawie. Intryguje mnie, zachwyca, budzi najcieplejsze uczucia.

Tekla. Klasa sama w sobie. Chodząco-płynąca doskonałość w zakresie zgryźliwości, uszczypliwości i wsparcia dla bliskich. Kocham jej manierę w mówieniu, ubieraniu się i ogólnie byciu i tylko czekam, aż znów wypłynie w życiu szamanki.

Kwiatek. Świeżo poznana kobieta-taran. Różowy. Wie wszystko, widzi wszystko, może chyba też wszystko, ale co do tego muszę się jeszcze upewnić. Nieodzowna pomoc w sprawie zdawać by się mogło beznadziejnej.

Pech. Peh. Kanalia. Padalec przebrzydły. Choć słodki. Tak, kochałam, tak, uwielbiałam wstawki o nim, ale tylko krowa nie zmienia poglądów, prawda? To wszystko, co dzieje się w tym tomie zmieniło moje podejście do kolegi.

Nie można też zapomnieć o Gryzaku, słodkim łapaczu snów, który ratuje Idę, gdy ta próbuje spać.

Cała ta gromadka, i kilka osób postronnych, sprawia, że przez książkę się płynie. Od strony do strony, od zdarzenia do zdarzenia. Coraz głębiej wchodząc w mrok, śmierć i pustkę, coraz mocniej chcąc się z niej wydostać, za wszelką cenę. Próbując wraz z Idą i Kruchym poznać tajemnice Demona Luster, Kusiciela i uratować Mikołaja. Kto jest kim, do czego to doprowadzi i czy w ogóle można te zagadki rozwiązać – dowiecie się czytając.


Uroboros 2018  str 415

Stroytel z Wydawnictwem Mięta 2025 16 h 10 min (z opowiadaniem)

Malarka wiosennych łąk

 


Maria maluje, a przynajmniej kiedyś malowała. Po zdradzie najbliższej osoby nie ma do tego serca. W rozmowie z dawno niewidzianą przyjaciółką upatruje więc zmiany. Nie sądzi, że zmiana przyjdzie wraz z miejscem, które odwiedzi.

Do Granic przyjeżdża spotkać się, by odnowić znajomość. A znajduje miejsce, jak z baśni, a na pewno z powieści. I tak, mnie też urzekło Siedlisko i jego porównanie do Ani z Zielonego Wzgórza. Nie od dziś wiadomo, że kocham pióro Joanny Szarańskiej właśnie za to, że tak pięknie tworzy miejsca, o których pisze, że zawsze mnie oczaruje. Tutaj też widziałam staw, jakbym nad nim siedziała, czułam zapach dusznej stodoły z unoszącymi się pyłkami kurzu w powietrzu i czułam na skórze słońce prześwitujące przez deski. Z radością zanurzyłam się w ciemnej, trochę ponurej, ale na pewno przytulnej sypialni w Siedlisku. I zaciągnęłam zapachem świeżo upieczonego chleba.

Autorka pisze o malarce, ale sama nią jest, tylko ona maluje słowem. Te wszystkie miejsca ożywają, stają się bliskie sercu i takie, jakbyśmy tam byli i tylko na chwilę odeszli. Tak samo czarodziejsko buduje atmosferę. Nieprzychylność i serdeczność mieszkańców odmalowana, jak żywa, choć ta nieprzychylność ma drugie dno i wiąże się bardziej z nieznajomością. Też tak typowe zachowanie dla mieszkańców małych miasteczek i wsi.

Jednak nie z samych pejzaży i atmosfery zbudowana jest ta książka. To, jak zawsze bardzo trafna i wnikliwa, opowieść o ludziach. Autorka ma niebywały dar dostrzegania małych cudów codzienności oraz ukrytych za uśmiechem, skrzywieniem warg, skuleniem ramion historii ludzi. I właśnie te historie opowiada. Z należytą uwagą skupieniem i delikatnością. W tej książce mamy nie tylko historię Marii, co tu kryć, dość burzliwą, ale przede wszystkim historię Krystynki – kociej opiekunki.

To taka miejscowa dziwaczka, owiana mgłą tajemnicy, stroniąca od ludzi. Otoczona przez miejscowych subtelną opieką, przez którą chronią ją przed obcymi. Jednak Marii udaje się dotrzeć do kobiety. Czy aby jednak na pewno ścieżka wiodła od malarki ku kobiecie?

Jest też tajemnica Kacpra Kosińskiego i jego córki, dla ogółu rozkapryszonej pannicy. O nich niewiele w tym tomie, ale wiem, że w twórczości autorki wszystko jest po coś i o nich też się co nieco dowiemy.

Jestem oczarowana. I kocham Granice, jakby tam był mój dom. Będę tam też wracać z westchnieniem ulgi po ciężkim dniu. Jak do domu właśnie. A Wam polecam poznać te ścieżki, zaciągnąć się zapachem lasu i wody i dać się oczarować.

Czwarta strona

Storytel 11 h 11 min

Szamanka od umarlaków - Martyna Raduchowska

 


Ida jest dziedziczką znamienitego magicznego rodu. I ten ród ma wobec niej dalekosiężne plany. Ida też ma Plany, takie przez duże „P”. Tylko, że jedne i drugie plany nijak się ze sobą nie zbiegają. Bo Ida nie ma magicznych zdolności. Ma za to Pecha. I widzi zmarłych. Tych, którzy dokonali już żywota i tych, którzy dokonają go w przyszłości. Brzmi świetnie nie?

Dla Idy też nie. Dar się jej nie podoba, nie ma zamiaru też o nim mówić rodzicom, bo już w ogóle by jej nie wypuścili na normalne studia. Tak nakreślona sytuacja powinna mnie skłonić do natychmiastowego czytania tej książki. No i przeczytałam, potem zapomniałam, więc jak Wydawnictwo Mięta ogłosiło nabór do czwartej części, musiałam sobie to i owo przypomnieć. Tu z pomocą przyszedł audiobook.

I tu pojawił się problem, bo poprzednie części mam w innych wydaniach i zmroziło mnie, jak zaczęłam słuchać, że autorka zechciała w fabule zrobić Idzie, która była jej pierworodnym dzieckiem, jesień średniowiecza. Na szczęście zrobiła tylko kilka kosmetycznych poprawek, a do tego popełniła opowiadanie (takie zacne, na sporo stron) Maszkarada, w którym to i owo dodała i wyjaśniła. Tak czy inaczej, można czytać inne wydania i nadal kochać Idę, bo dziewczyna nadal jest taka sama.

Czyli jaka? Zuchwała, z marzeniami większymi niż ustawa przewiduje, odwagą, by je spełniać i Pechem. No cóż ja poradzę, że Pech jest moim ukochanym bohaterem, który pojawia się tak dramatycznie rzadko? Wiem, wiem, Ida jest zadowolona, jak drań śpi. Ale ja go uwielbiam, pewnie też przez to, jak komplikuje dziewczynie życie.

Szamanka od umarlaków to zasadniczo pierwsza część, ale naprawdę warto najpierw zapoznać się z Maszkaradą. Będziecie piać z zachwytu. Jeśli macie stare wydanie, śmiało można kupić opowiadanie w formie ebooka. Pokazuje charakterek Idy, jej koneksje rodzinne i podejście do magii i bycia szamanką. Warto.

A sama książka? Fenomenalna to mało powiedziane. Zaintrygowała mnie od pierwszych stron i teraz dźwięków i nie pozwoliła odetchnąć, póki nie skończyłam. Bawi mnie setnie, ten humor bardzo trafia do mojego poczucia humoru, a autorka mocna trafia w cały mój gust czytelniczy.

Mamy tu zjawy, duchy, demony i czarną magię. Trochę tajemnic i niebezpieczeństw. Rytuały legalne i te mniej. Błądzenie po omacku, świetną willę i zagadkę kryminalną. I Kruchego. Którego też uwielbiam, jako łowcę, człowieka i chodzącą zagadkę.

Kto nie czytał, niech szybko nadrabia, a ja niebawem wrócę do Was z recenzją drugiej części.


Fabryka Słów 2011 383 str

Storytel z Wydawnictwem Mięta 2024 13h 47 min

Łączna liczba wyświetleń