Wypad w góry z przyjaciółkami z okazji czterdziestych
urodzin brzmi świetnie. Tylko przyjaciółki się wykruszyły. Ula postanawia mimo
to nie rezygnować z wyprawy. Samotna wyprawa kończy się niespodziewaną wizytą u
miejscowego dziwaka. Co przyniesie ta znajomość?
Już samym wydaniem byłam zachwycona. Otwierając tę książkę
miałam wrażenie, że trafiłam do górskiej chaty, sadu z dziecięcych wspomnień i galerii
sztuki, bynajmniej nie nowoczesnej, w jednym. Ta książka zachwyca okładką, barwionymi
brzegami i aniołami rozrzuconymi po kilku stronach wraz z kodem QR, dzięki
któremu możemy obejrzeć cały obraz. Fenomenalne, niespotykane, robiące takie
wrażenie, że dech zapiera. Rozmach, klasa, sam pomysł jest po prostu
niesamowity.
Anioły odgrywają w tej książce bardzo ważną rolę. Borys, bo
tak ma na imię górski dziwak, choć niektórzy nazywają go jeszcze dosadniej,
maluje je prawie hurtowo. Kryje się za tym smutna i poruszająca historia,
której nie chcę Wam zdradzić, sami musicie odkryć jego tajemnicę. Dość
powiedzieć, że po tragedii zmieniającej jego życie mężczyzna nie mówi. To
kolejny bardzo ważny motyw. Nie wiem, czy wcześniej w literaturze napotkałam na
bohatera cierpiącego na mutyzm. A to tak ważne, by pokazywać różne oblicza
inności, oswajać ją, pokazywać, że mimo pewnych niedoskonałości każdy zasługuje
na uwagę, szasnę i przede wszystkim szacunek.
Czym autorka kupiła mnie najbardziej? Na początku górami.
Samotną wędrówką i spotkanymi ludźmi. Sama wybrałam się samotnie na górski
szlak, wiem, jak to czyści głowę, doceniam piękno i majestat gór, czuję przed
nimi respekt. Ja co prawda wybieram trochę inne rejony Beskidów, ale góry są
wszędzie takie same i takie same uczucia budzą. I uczy się człowiek na szlaku,
by nie oceniać, być pokornym i więcej czuć, niż widzieć. Tego właśnie nauczyła
się Ula. I właśnie dlatego historia Borysa tak mocno do niej trafiła. Bo nie
oceniła, dostrzegła człowieka, zechciała go poznać.
Sto aniołów to historia początkowo trudna, z momentami
łamiącymi serca. Ale w całej swej okazałości jednak otulająca, cudownie ciepła
i zachwycająca. Będę do niej wracać z kilku powodów. Po pierwsze, by poczuć
magię gór, gdy nie będę mogła pójść na szlak. Po drugie, by znów zobaczyć, że
wystarczy szczypta zainteresowania, by drugi człowiek przestał być dziki. A po
trzecie, by znów poczuć spokojny rytm tej powieści.
Współpraca barterowa
Wydawnictwo Dobre Strony 2026
360 str









.png)

