Po Dziewczynie z bandażem nadszedł czas, by sięgnąć po Króla Potępionych. Już wiedziałam, czego się spodziewać, nie było więc zaskoczenia z pierwszej części. Weszłam przez to w tę historię z zupełnie innymi oczekiwaniami.
Najbardziej podoba mi się to, że postacie są jakieś. Popełniają błędy, kierują się emocjami i czasami podejmują decyzje, które mnie irytowały. Nora dojrzewa, zmienia się, zmienia się też jej pogląd na to, co się dzieje wokoło. Nie ma też prostego podziału na dobrych i złych. Bohaterowie w tym tomie często muszą wybierać między dwoma złymi rozwiązaniami. Paradoksalnie właśnie dzięki temu wydawali się bardziej prawdziwi i łatwiej było uwierzyć w ich historię, która, jak na gatunek przystało, jest dość nierzeczywista.Autorka nie zasypuje czytelnika długimi opisami. Skupia się na tym, co najważniejsze, więc kolejne rozdziały czyta się naprawdę szybko. Trochę kuleją dialogi, są dość sztywne, zresztą, całości przydałaby się porządna redakcja. Jednak ogólnie, bez wchodzenia bardzo mocno w szczegóły czyta się nieźle. Głównie przez to, że autorka nadal utrzymuje ten niepokój w każdym zdaniu.
Jest jeszcze jedna rzecz, dość subiektywna. Jak dla mnie niektóre wydarzenia mogłyby zostać bardziej rozwinięte, bo kończyły za szybko i pozostawiały niedosyt.
Król Potępionych to niezła propozycja dla czytelników, które lubią fantasy z mroczniejszym klimatem i bohaterami, którzy potrafią wywołać różne emocje i nie są idealni. To jedna z tych książek, po których od razu ma się ochotę sprawdzić, co będzie dalej.
Selfpublishing 2026
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz