Sekrety domu Wintera - Alicja Czarnecka-Suls

 


Tęskniliście za Starszakami w akcji? To świetnie, bo ekipa czwórki przyjaciół wybrała się na Fuerteventurę. Oczywiście zebrać kolejne materiały do książki Luli i odpocząć. Tylko jak odpocząć, jak zaraz po przyjeździe dostaje się mandat, a na płocie w nocy zawisły zwłoki?

Już wiecie, że z Lulą, Adą, Krisem i Gabrysiem nudzić się nie można. Ale to, co autorka robi od samego początku tej części to już jest jazda bez trzymanki. Dość dosłownie. A potem jest już tylko lepiej. Albo gorzej, zależy, kto pyta. Starszaki prawie mieszkają na miejscowej komendzie, co chwila musząc się opowiadać po co przyjechali, co robili w danym miejscu w złym czasie i, o zgrozo, z wieku. No doprawdy, ile razy można kobietę pytać o wiek?

Akcja książki toczy się równolegle w teraźniejszości i w czasie drugiej wojny światowej. Jest to mój ulubiony okres w historii, pełen tajemnic, trudnych wyborów i zdarzeń, które nigdy nie powinny się stać, a o których nigdy nie możemy zapomnieć. I tak właśnie jest tutaj. Historię poznajemy z punktu widzenia marynarza służącego na niemieckim U-Boocie, wiernemu swemu wodzowi, idącemu za nim w ciemno. Szalenie mi się ten wątek podobał. Był nie tylko dopracowany pod względem historycznym, również tło obyczajowo-moralne było świetnie przedstawione. A właśnie to cenię w książkach sięgających w przeszłość – odniesienie do tego, co czuli i co robili ludzie w tamtych czasach. To przecież oni tworzą historię.

Pamiętnik Ricarda to w majstersztyk. Najbardziej zachwycił mnie w całej książce. Bardzo lubię ten sposób prowadzenia narracji, a akurat w przypadku tego bohatera otwiera on zamki do kilku sekretów i pozwala poznać motywy osób pływających na U-Bootach. Nie zrozumieć, ale poznać.

W Sekretach domu Wintera historia sięga teraźniejszości, pobudzając wyobraźnię legendą i plotkami o tym, że pod domem Wintera jest ukryty właśnie U-Boot. Oczywiście, że rozpala to wyobraźnię Starszaków. Oczywiście, że muszą tam poleźć, a dokładniej dopłynąć, narażając się na niechęć wrogo do tego nastawionych miejscowych biznesmenów. Przepis na kłopoty? I to jakie!

Już w poprzednim tomie polubiłam lekko ironiczny styl autorki. Tym razem również się nie zawiodłam. Są momenty pisane lekko, z humorem. To sprawia, że można wziąć głęboki wdech przed tym, co w książce poważne i wymagające zastanowienia i przemyślenia. Proporcje między jednym, a drugim są świetnie wyważone. Czyta się przez to bardzo przyjemnie, wręcz płynie się przez fabułę.

Mam nadzieję, że to nie koniec przygód świetnej czwórki. Chętnie poznam z nimi kolejne tajemnicze miejsca, pokopię w historii polskiej, jak i powszechnej, a także ich rodzinnej, bo tego też w tej części nie brakuje. Zżyłam się z Lulą, Ada, Krisem i Gabrysiem, traktuję ich jak przyjaciół i chętnie jeszcze poczytam o tym, co wymyślili, żeby znów komuś podpaść.


Współpraca barterowa

Wydawnictwo Mięta 2025

432 str

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń