Rzeźbiarka jesiennych mgieł - Joanna Szarańska

 


Maria wraca do Granic, by dokończyć przygotowania do wystawy. Jednak nie bardzo ma się zatrzymać, bo u Krystynki mieszka odnaleziona po latach siostra. Kiedy Kacper Kosiński oferuje jej gościnę, nie zastanawia się długo.

Granice i Zwaliska, gdzie odbyć ma się wystawa skąpane są w porannych mgłach, złotym blasku słońca przeświecającego przez złote i czerwone liście. Tajemnicze, czasem nieprzystępne, wiejące chłodem poranka i przynoszące niespodziewane dreszcze na plecach. Zimna? Złego przeczucia? Pachną też ciastem, chryzantemami i dyniami, cieszą oko kolorowymi jesiennymi dekoracjami i dają ukojenie w prostych, zwyczajnych widokach i czynnościach.

Kto był już w Granicach lub czytał jakąkolwiek książkę autorki ten wie, że właśnie tak jest w jej opowieściach. Trochę cukru i trochę dziegciu. Spokój poranka i burza popołudnia, nie tylko w pogodzie. Kotłujące się emocje, które znajdują ujście, gdy ktoś ma w sobie na tyle uważności, by je zauważyć i zatrzymać się na chwilę, by móc je nazwać, złapać, kogoś wysłuchać i mu ulżyć.

Kocham książki autorki za tą uważność właśnie. Za pochylenie się nad cieniem drzewa, zmarszczeniem wody. Nad dostrzeganiem tego, co w ludziach siedzi głęboko, a czasem płytko pod maską pokazywaną innym. To nie jest powieść dla wszystkich. Nie znajdziecie tu szybkiej akcji, przeskakiwania z tematu na temat, galopujących wydarzeń. To książka pełna spokoju, powoli dążące do finału, bez niepotrzebnych rozdmuchiwań. Nie, nie jest wolna od emocji, ale nie są one sztucznie rozbuchane. Tu wszystko ma swój rytm małej miejscowości i serca pojedynczego człowieka. To jego uderzenia wyznaczają rytm. To jego wzruszenia powodują wzruszenia czytelnika.

Co znajdziemy w książce? Tajemnicę. Taką, która jednym życie prostuje, a innym łamie. Bo niby prawda jest jedna, ale odbiór jej zależy już od tego, do kogo trafi. Nigdy tak na to nie patrzyłam, dopiero po lekturze tej książki zaczęłam się nad tym zastanawiać. Jedno zdarzenie może być dowolnie zinterpretowane, a to, w co przez lata wierzyliśmy rzuci na nie jeszcze inne światło.

W tomie dużo dzieje się rzeczy trudnych, smutnych, czasem wywołujących niezgodę czytelnika. Ale jednak nadal Granice otulają spokojem, ciepłem i pewnością, że nawet po burzy tam wyjdzie słońce. Czekam na nie w zimowej odsłonie Granic.


Czwarta Strona 2024

Storytel 8 h 44 min

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń