Sława wraca do Starego Deszczna raczej w niesławie i na
tarczy. Pokonana, przybita. Ale od czego jest przytulny domek, ukochana babcia,
a nawet kilka, bo w fińskiej dzielnicy wszystkie babcie nasze są i przyjaciele
z dzieciństwa? Na czele z Bambim, który jelonkuje, aż miło. Od razu znajdzie się
rosół, czy też bigos, praca, gadający chodnik…
Poniosło mnie? No cóż. Martę Kisiel też tyci tyci poniosło z
tytułem, bo draka jest, ale wcale nie taka mała. Moim zdaniem całkiem duża ta
draka, taka powiedziałabym niemieszcząca się w naszym świecie. I poniosło ją
też z treścią, ale za to jak! Total tak!
Mam tylko problem, jak zakwalifikować tę książkę. Bo jest to
niebywale komedia. Kto zna Ałtorkę ten wie, że w humor, sarkazm i inne nieszczęścia
potrafi, jak nikt. Dlatego trójka przyjaciół jest, jaka jest, Bambi naprawdę ma
charakter jelonka, rz.yga tęczą i pogodą ducha, Sława gada z chodnikami i nie
tylko, a Kristal, no cóż, jest Kristal. Ale Ałtorka potrafi też w powagę i tej
w książce też nie brakuje. Bo nawet będąc tą trójką nie można żartować z tego, że
człowiekowi nie tylko powinęła się noga, ale całe życie nie wyszło. A ze straty
tych, którzy kochają i których się kocha już w ogóle.
W książce znajdziemy też elementy fantasy z nutką grozy,
taką malutką nuteczką, nie ma się czego bać i ogrom magii. Takiej pięknej,
wielkiej magii, która chroni, daje wsparcie i jeszcze coś, ale o tym musicie
poczytać.
Ubawiłam się przy tej książce setnie. Kilka razy musiałam
zbierać szczękę z podłogi, bo takich zwrotów akcji się nie spodziewałam. Były też
momenty, że w oczach zakręciły się łzy. Mała drak w fińskiej dzielnicy na
pierwszym planie pokazuje to, co nawywijały babcie głównych, i nie tylko,
bohaterów. Ale zrozumienie i odkręcanie ich działań to tło dla opowieści o przyjaźni
trwającej latami i silniejszej, niż cokolwiek innego. O przyjaźni młodszej, ale
równie silnej i wspierającej. To też opowieść o pogodzeniu się z tym, co
nieuniknione, ze stratą i o przeżyciu żałoby. W końcu to opowieść o sile, która
drzemała w każdym z bohaterów. I która nie zniknie ot tak. A wszystko to opakowane
w otoczkę z absurdu, chaosu i niemożliwego, czyli w to, co u Marty Kisiel kocha
się od zawsze.
Wydawnictwo Mięta 2024
Storytel 11 godz 25 min

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz