Cuda z piernika - Joanna Szarańska

 




Wracamy do Bajki. Bajki znów ustrojonej na święta, cieszącej gości, mającej drzwi otwarte dla wszystkich (no dobrze, prawie wszystkich) i tej, w której dzieją się cuda.

Cuda z piernika to kontynuacja i koniecznie musicie poznać pierwszą część, żeby ta sprawiła Wam tyle radości, ile powinna. Pierwsza część nosi tytuł Cuda na śniegu i wprowadza nas w życie bohaterów, więc dla Was ta recenzja będzie spoilerem. Zacznijcie od pierwszego, a potem wróćcie, choć wiem, że przepadniecie i pod razu sięgniecie po Cuda z piernika.

Za co najbardziej kocham książki Joanny Szarańskiej? Za emocje. Idealnie dostrzega to, co w ludziach siedzi i z ogromną delikatnością i wrażliwością przelewa to na papier. Uważność i troskę o ludzi widać w każdej jej postaci. Nie inaczej jest też tutaj. Znów odkrywa przed czytelnikami zalety i wady swoich bohaterów, czasem je wyolbrzymiając, czasem tylko nakreślając.

Drugą ukochaną przeze mnie rzeczą jest to, że nie porzuca swoich bohaterów i możemy w kolejnych książkach wrócić pamięcią do tych, których już znamy i lubimy. Na kartach tej świątecznej historii wspomina panią Michalską z ulicy Weissa oraz profesora Pawłowskiego urzędującego ze swoim magicznym sklepikiem w Świerczynkach. Ależ mi się zrobiło miło. I nikogo pewnie nie zdziwi, jak powiem, że muszę koniecznie wrócić do tamtych historii.

Ale co znajdziemy w tej książce, oprócz magii codzienności, choć oprószonej śniegiem i przewiązanej piękną kokardą? Otóż znajdziemy tu opowieść o tym, że czasem trzeba dać odejść starej tradycji, by mogło przyjść coś nowego, równie pięknego, trzeba się tylko na to otworzyć. I mam na myśli zarówno konkurs wypieków, który ma załatać dziurę po Nochalku w cukierni Klary, jak i świąteczną pomoc niesioną mieszkańcom miasteczka, zorganizowaną przez klasę Ani. W obu przypadkach dla mnie najważniejsze jest to, że nie tylko w święta, ale na co dzień wszystko jest łatwiejsze, jak działamy razem, jak otwieramy się na drugiego człowieka, darujemy mu swój czas i uwagę.

To też historia Aleksandra, który powoli dostrzega fakt, że brak osoby, nawet najukochańszej, nie kończy wspólnego dzieła, a tęsknota nie może przekreślić lat pracy i marzeń.

Oczywiście nie braknie też zabawnych perypetii znanych i lubianych, bądź trochę mniej, bohaterów. Relacje się zmieniają, rozwijają, natrafiają na trudności i wyzwania, w których Pan Kot jest jednym z większych. Właśnie, jak już przy tej parze (trójkącie?) jesteśmy. Uwaga, miniaturowy spoiler. Szarańska napisała scenę erotyczną. W komedii świątecznej. Zdecydowanie nie byłam na to gotowa.

Polecam Wam na świąteczną, i nie tylko, lekturę. Sięnijcie po nią zawsze, gdy zechcecie, by świat zwolnił i uśmiechnął się do Was z dobrocią. Bo właśnie tego w książkach Joanny Szarańskiej nie brakuje.


Współpraca barterowa

Wydawnictwo Muza 2026 

352 str


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń