52 - 2020 Kraina zeszłorocznych choinek Joanna Szarańska

 Czwarta Strona 2020

319 str - eboook











Co się dzieje z choinkami po świętach? Na to pytanie pięknie odpowiedział dziadek Boniek, a Joanna Szarańska utkała wokół tej legendy kolejną piękną powieść.

Życie, jest jak choinka, na której upychamy  mniej ładne bombki na tył, dajemy tam mniej światła i nawet gałązki nie muszą być ładne. To samo robimy w życiu. Brzydkie, trudne i bolesne sprawy upychamy po kątach, nie pozwalamy im ujrzeć światła dziennego. A na widoku jest blask i piękno. Tak często udawane. A jednak przechowujemy te wspomnienia, jak odrapane bombki z dzieciństwa, nie pozwalając im odejść.

Dokładnie takie przemyślenia miałam po przeczytaniu "Krainy zeszłorocznych choinek". Autorka znów potrąca emocje, wydobywa je delikatnie, jak pociągnięciem pędzla po ręcznie malowanej bombce. Wydobywa głębię tęsknoty, niezrozumienia, miłości, odrzucenia i dramat niespełnionych marzeń. Dokłada warstwy mądrości, która płynie nie tylko z doświadczenia, ale i z serca. Koi każdym słowem i choć oczywiście popłynęły łzy, bo jednak były to łzy wzruszenia. 

Książka otula śniegiem, miłością, blaskiem bombek i światełek. Jest jak ciepły kocyk, który niesie ukojenie i radość, chwilę spokoju i wytchnienia.

Mam nadzieję, ba, jestem pewna, że gdzieś tam, w małej miejscowości, istnieje sklepik Józefa, gdzie można zobaczyć cuda i tych cudów doświadczyć. Gdzie można nauczyć się odpowiedzialności, przebaczenia, mądrej miłości i tego, czym naprawdę są święta. Wierzę, że gdzieś tam jest Antoś, Beata i Danuta kłócą się po siostrzanemu, a Dorota układa świetne fryzury. I że jeszcze kiedyś się spotkamy, choćby na kartach kolejnej książki, wszak tyle jeszcze nie wiadomo.

Oczywiście w książce nie brakuje humoru. Joanna Szarańska idealnie dobiera proporcje uśmiechu, wzruszeń, nostalgii i zastanowienia, doprawia miłością i szczyptą magii i tworzy z tego naprawdę ciepłą, piękną i nasyconą świątecznym nastrojem powieść.

51 - 2020 Droga pani Bird AJ Pearce

Wydawnictwo Literackie 2020

392 str

Tłumaczyła Katarzyna Makaruk



 









Mężczyzna w życiu Kate nie jest potrzebny. Przynajmniej ona tak twierdzi, odnajdując się w pracy przy projektach tkanin i piekąc ciasta do kawiarni w miasteczku. Jednak jej przyjaciółka, Laura, twierdzi coś zupełnie innego i namawia kobietę do udziału w programie randkowym. Kate w końcu ulega namowom przyjaciółki i tuż przed Gwiazdką zamierza się wybrać na dwanaście tytułowych randek.

To z założenia miała być lekka, miła i przyjemna lektura, niewymagająca zbyt dużo wkładu intelektualnego i emocjonalnego. I taka właśnie była. I nie, absolutnie nie jest to krytyka, raczej komplement. Nie zawsze trzeba czytać coś mega ambitnego, nie zawsze musi to być wielka literatura. Czasem należy sięgnąć po coś łatwego, przyjemnego, co nas zrelaksuje i ukoi nerwy, poprawi humor. „12 randek na Gwiazdkę” spisują się znakomicie. To taki plasterek na serce, chwila spokoju i wytchnienia. Chętnie zanurzałam się w świat pełen śniegu, choinek, pachnący pralinkami, truflami i innymi słodkościami. A ten piękny, wręcz bajkowy świat małego miasteczka stał się tłem dla opisania relacji międzyludzkich. Niby też oklepany temat, ale małe miasteczko stawia wszystko w innym świetle. Tam, gdzie wszyscy wszystko wiedzą i widzą, nawet wcześniej, niż sami zainteresowani, miłość, a nawet przyjaźń wcale nie są łatwymi uczuciami i nie łatwo załatwić sprawę w cztery oczy. Jednocześnie to całe zainteresowanie innych osób, choć czasem uciążliwe, nie jest wścibskie, a mocno życzliwe. Cała książka tonie w życzliwości i pragnieniu dobra. Niej jest jednak cukierkowo, co sprawia, że całość jest realna. Przyjaciele się kłócą, kochankowie rozchodzą, mamy wredne baby i wstrętnych facetów. Na nieszczęście na większość tych ostatnich trafia Kate na swoich randkach, ale dzięki temu coś się dzieje i nie zalewa nas fala lukru. Czasem co prawda zalewa czytelnika wściekłość, ale książka bez emocji to książka źle napisana. Tu emocji jest mnóstwo, każdych, choć raczej nie załkacie z ogromnego wzruszenia. Książka zapewni wam przyjemny czas, ale nie przeora was emocjonalnie. A tego właśnie potrzebujemy przed świętami.

Co do głównych bohaterów to sprawa jest dość skomplikowana. To trójka przyjaciół i jeśli Laura jest spójna i do polubienia to już Kate i Matt to inna bajka. Nadal nie wiem, czy ich lubię, czy może wręcz przeciwnie. Bywali fajni i uroczy, a bywały momenty, że załamywałam ręce nad ich dziecinnością. Nie zostawili mnie obojętnymi, a to też plus. Myślę, że tak, czy inaczej, przypadną wam do gustu.

Jeśli lubicie powieści zasypane śniegiem, rozświetlona światełkami i ozdobione toną reniferów, gwiazd i innych ozdób świątecznych, a do tego chcecie ciut więcej treści, niż on kocha ją, a ona jego nie to jest to książka dla was. Świąteczny nastrój murowany.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu oraz



50 - 2020 12 randek na gwiazdkę Jenny Bayliss

 Burda Książki 2020

464 str

Tłumaczyła Agnieszka Myśliwy



Mężczyzna w życiu Kate nie jest potrzebny. Przynajmniej ona tak twierdzi, odnajdując się w pracy przy projektach tkanin i piekąc ciasta do kawiarni w miasteczku. Jednak jej przyjaciółka, Laura, twierdzi coś zupełnie innego i namawia kobietę do udziału w programie randkowym. Kate w końcu ulega namowom przyjaciółki i tuż przed Gwiazdką zamierza się wybrać na dwanaście tytułowych randek.

To z założenia miała być lekka, miła i przyjemna lektura, niewymagająca zbyt dużo wkładu intelektualnego i emocjonalnego. I taka właśnie była. I nie, absolutnie nie jest to krytyka, raczej komplement. Nie zawsze trzeba czytać coś mega ambitnego, nie zawsze musi to być wielka literatura. Czasem należy sięgnąć po coś łatwego, przyjemnego, co nas zrelaksuje i ukoi nerwy, poprawi humor. „12 randek na Gwiazdkę” spisują się znakomicie. To taki plasterek na serce, chwila spokoju i wytchnienia. Chętnie zanurzałam się w świat pełen śniegu, choinek, pachnący pralinkami, truflami i innymi słodkościami. A ten piękny, wręcz bajkowy świat małego miasteczka stał się tłem dla opisania relacji międzyludzkich. Niby też oklepany temat, ale małe miasteczko stawia wszystko w innym świetle. Tam, gdzie wszyscy wszystko wiedzą i widzą, nawet wcześniej, niż sami zainteresowani, miłość, a nawet przyjaźń wcale nie są łatwymi uczuciami i nie łatwo załatwić sprawę w cztery oczy. Jednocześnie to całe zainteresowanie innych osób, choć czasem uciążliwe, nie jest wścibskie, a mocno życzliwe. Cała książka tonie w życzliwości i pragnieniu dobra. Niej jest jednak cukierkowo, co sprawia, że całość jest realna. Przyjaciele się kłócą, kochankowie rozchodzą, mamy wredne baby i wstrętnych facetów. Na nieszczęście na większość tych ostatnich trafia Kate na swoich randkach, ale dzięki temu coś się dzieje i nie zalewa nas fala lukru. Czasem co prawda zalewa czytelnika wściekłość, ale książka bez emocji to książka źle napisana. Tu emocji jest mnóstwo, każdych, choć raczej nie załkacie z ogromnego wzruszenia. Książka zapewni wam przyjemny czas, ale nie przeora was emocjonalnie. A tego właśnie potrzebujemy przed świętami.

Co do głównych bohaterów to sprawa jest dość skomplikowana. To trójka przyjaciół i jeśli Laura jest spójna i do polubienia to już Kate i Matt to inna bajka. Nadal nie wiem, czy ich lubię, czy może wręcz przeciwnie. Bywali fajni i uroczy, a bywały momenty, że załamywałam ręce nad ich dziecinnością. Nie zostawili mnie obojętnymi, a to też plus. Myślę, że tak, czy inaczej, przypadną wam do gustu.

Jeśli lubicie powieści zasypane śniegiem, rozświetlona światełkami i ozdobione toną reniferów, gwiazd i innych ozdób świątecznych, a do tego chcecie ciut więcej treści, niż on kocha ją, a ona jego nie to jest to książka dla was. Świąteczny nastrój murowany.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu oraz



Łączna liczba wyświetleń