Poszukajmy razem z bohaterami skarbu templariuszy, weźmy
udział w porachunkach kibolskich, i to międzynarodowych, odzyskajmy
średniowieczny artefakt.
Kogo widzicie w obsadzie takiej książki? Młodych, sprytnych
ludzi, którzy nie boją się niczego i nic nie jest w stanie im przeszkodzić? W
zasadzie wszystko się zgadza, tylko bohaterowie młodzi już byli, choć przecież
wiek to tylko liczba. Dostajemy tu młodych duchem i pragnieniami Lulę,
Gabrysia, Adę i Krisa. Wszyscy po sześćdziesiątce i każdy, jak jeden z ogromnym
apetytem na życie.
Kocham tę książkę właśnie za to. Za tych bohaterów, którzy
nie zasiedli w fotelach, z gazetą albo przed telewizorem. W zamian za to
czerpią z życia garściami, tworzą filmy, piszą książki i szukają nowych wrażeń.
Skoro więc wpadają na trop kołatki z drzwi bazyliki w Czerwińsku, nie
zamierzają go porzucić. Idą jego śladem aż do Dagoberta Troya, który to kiedyś
tę kołatkę z drzwi bezprawnie wyrwał.
Czy kradzież czegoś, co już zostało ukradzione jest
kradzieżą? Czy można oszukać oszusta? Jak zgłosić nękanie i groźby, skoro się
nękającemu i grożącemu świsnęło coś z mieszkania? Czy rodzice powinni dzieci
wypytywać o znajomych i zainteresowania? Na te i wiele innych pytań muszą sobie
odpowiedzieć bohaterowie. A wszystko to w pięknych okolicznościach przyrody, ponurych
murach bazyliki i z tajemnicą z przeszłości w tle.
Sympatyczni, choć trochę szaleni bohaterowie to nie jedyny
atut tej książki. Autorka naprawdę pięknie kreśli nie tylko sytuacje, w których
znajdujemy bohaterów, ale również tło tych sytuacji. Bazylika jest tak pięknie
opisana, że mam wrażenie, że siedzę w niej razem z Lulą, Gabrysiem, Adą i
Krisem. Tak samo spływ rzeką, do tej pory mam dreszcze z zimna i przerażenia.
Bo autorka świetnie oddaje też emocje. A tych w książce nie brakuje, nie tylko
tych związanych z artefaktem, bo i o życiu szalonej czwórki wiele się dowiadujemy.
Bardzo podoba mi się historyczna część książki. Ubarwiona,
pisana marzeniami, ale widać w niej pasję i miłość do tego, co do tej pory
niewyjaśnione. Zawsze porywały mnie takie opowieści, na poły prawdziwe, na poły
wymyślone. I właśnie dlatego tak bardzo pokochałam tę opowieść.
Kibicuję z całego serca całej czwórce, życzę im długiego
życia, wielu szalonych wyścigów i znalezionych artefaktów. A sobie możliwości
czytania o tym.
Współpraca barterowa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz