Szamanka od umarlaków - Martyna Raduchowska

 


Ida jest dziedziczką znamienitego magicznego rodu. I ten ród ma wobec niej dalekosiężne plany. Ida też ma Plany, takie przez duże „P”. Tylko, że jedne i drugie plany nijak się ze sobą nie zbiegają. Bo Ida nie ma magicznych zdolności. Ma za to Pecha. I widzi zmarłych. Tych, którzy dokonali już żywota i tych, którzy dokonają go w przyszłości. Brzmi świetnie nie?

Dla Idy też nie. Dar się jej nie podoba, nie ma zamiaru też o nim mówić rodzicom, bo już w ogóle by jej nie wypuścili na normalne studia. Tak nakreślona sytuacja powinna mnie skłonić do natychmiastowego czytania tej książki. No i przeczytałam, potem zapomniałam, więc jak Wydawnictwo Mięta ogłosiło nabór do czwartej części, musiałam sobie to i owo przypomnieć. Tu z pomocą przyszedł audiobook.

I tu pojawił się problem, bo poprzednie części mam w innych wydaniach i zmroziło mnie, jak zaczęłam słuchać, że autorka zechciała w fabule zrobić Idzie, która była jej pierworodnym dzieckiem, jesień średniowiecza. Na szczęście zrobiła tylko kilka kosmetycznych poprawek, a do tego popełniła opowiadanie (takie zacne, na sporo stron) Maszkarada, w którym to i owo dodała i wyjaśniła. Tak czy inaczej, można czytać inne wydania i nadal kochać Idę, bo dziewczyna nadal jest taka sama.

Czyli jaka? Zuchwała, z marzeniami większymi niż ustawa przewiduje, odwagą, by je spełniać i Pechem. No cóż ja poradzę, że Pech jest moim ukochanym bohaterem, który pojawia się tak dramatycznie rzadko? Wiem, wiem, Ida jest zadowolona, jak drań śpi. Ale ja go uwielbiam, pewnie też przez to, jak komplikuje dziewczynie życie.

Szamanka od umarlaków to zasadniczo pierwsza część, ale naprawdę warto najpierw zapoznać się z Maszkaradą. Będziecie piać z zachwytu. Jeśli macie stare wydanie, śmiało można kupić opowiadanie w formie ebooka. Pokazuje charakterek Idy, jej koneksje rodzinne i podejście do magii i bycia szamanką. Warto.

A sama książka? Fenomenalna to mało powiedziane. Zaintrygowała mnie od pierwszych stron i teraz dźwięków i nie pozwoliła odetchnąć, póki nie skończyłam. Bawi mnie setnie, ten humor bardzo trafia do mojego poczucia humoru, a autorka mocna trafia w cały mój gust czytelniczy.

Mamy tu zjawy, duchy, demony i czarną magię. Trochę tajemnic i niebezpieczeństw. Rytuały legalne i te mniej. Błądzenie po omacku, świetną willę i zagadkę kryminalną. I Kruchego. Którego też uwielbiam, jako łowcę, człowieka i chodzącą zagadkę.

Kto nie czytał, niech szybko nadrabia, a ja niebawem wrócę do Was z recenzją drugiej części.


Fabryka Słów 2011 383 str

Storytel z Wydawnictwem Mięta 2024 13h 47 min

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Łączna liczba wyświetleń